Dragon Quest IV: The Chapters of The Chosen
Dragon Quest IV: Chapters of The Chosen
Dragon Quest IV: Michibikareshi Monotachi (JAP)
Wydania
2007()
2008()
Ogólnie
Odświeżony przebój sprzed lat w wydaniu na NDS - prezentuje się znakomicie i jest dobrym wprowadzeniem do całej serii, dla tych którzy jeszcze z nią do czynienia z jakiegoś dziwnego powodu nie mieli.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Na handheldach ostatnimi czasy można zaobserwować pewien trend zapoczątkowany na GBA, nadużywany na PSP, który teraz dopadł również Nintendo DS - mowa o modzie na odświeżanie klasyki. Dlaczego ciężko pracować nad nowym produktem, jeśli możemy wykorzystać już gotowy i małym nakładem pracy zarobić takie same pieniądze? Z takiego założenia wyszło m. in. Square Enix, które po wydaniu portów gier z serii Final Fantasy postanowiło wziąć się za swą drugą bestsellerową markę i ogłosili graczom zamiar wydania "trylogii Zenithii" Dragon Quest [IV-VI]. Niedługo później czwarta część sagi ujrzała światło dzienne w nowym, ulepszonym wydaniu. Fakt ten o tyle cieszy, że ostatnio w zrozumiałym dla większości języku gra ukazała się w USA jeszcze na NESie, natomiast dla mieszkańców starego kontynentu jest to jej pierwsze oficjalne wydanie [stąd u nas brak "IV" w tytule]. Jednak czy warto inwestować nasze ciężko zarobione pieniądze w kolejny odgrzewany kotlet?

Dragon Quest IV: The Chapters of the Chosen rozpoczyna się nieco odmiennie od oryginału, gdyż autorzy uraczyli nas dodatkowym prologiem. Co prawda trwa jedynie 5 minut, ale przynajmniej mamy szansę poznania bliżej bohatera i jego otoczenia, zanim przystąpimy do aktualnej rozgrywki. Sama historia składa się z czterech rozdziałów, gdzie w każdym kierujemy i poznajemy jedną z [grup] postaci, by w końcu w ostatnim, piątym rozdziale móc zjednoczyć ich siły pod wodzą naszego herosa. Choć w naszych czasach oglądanie akcji z perspektywy kilku różnych postaci nie szokuje, to swego czasu było to bardzo nowatorskie rozwiązanie i wywołało niemałą furorę. Szkoda tylko, że jak na dzisiejsze standardy, fabuła jest dość miałka: zewsząd pojawiają się złe moce, ktoś próbuje zagrozić ludzkości budząc władcę podziemi, a powstrzymać kataklizm może tylko wybrany bohater zesłany przez niebiosa. Jednym słowem - standard. Widać, że autorzy chcieli ten aspekt mocno poprawić tłumacząc od nowa dialogi i dodając dla każdego regionu osobny dialekt. I tak, w wersji angielskiej, okazyjnie możemy się pomęczyć czytając rozmowy akcentowane na szkocki, angielski, rosyjski, irlandzki oraz francuski. Moim zdaniem jest to świetny zabieg i sprawia, że świat gry jest bardziej rozbudowany i dodaje mu osobowości. Nie ratuje on jednak linii fabularnej w dostateczny sposób i na tym polu gra nieco zawodzi.

Na szczęście cała reszta jest już znakomita. Oprawa graficzna została wyraźnie zainspirowana wydaną na PSX siódmą częścią sagi, tak więc otoczenie obserwujemy w rzucie izometrycznym, na obu ekranikach jednocześnie, ale dzięki całkowitemu przetransformowaniu środowiska w trójwymiar możemy w dużej części obracać kamerę o 360 stopni. Każdy loch, jaskinia, miasto, pole walki, to wszystko jest w 3d i wygląda wręcz przecudownie. Jedyne co zostało dwuwymiarowego to mapa świata, sprite'y postaci, potworów i niektórych mniejszych przedmiotów, ale również i te rzeczy zostały ogromnie udoskonalone. Podczas eksploracji wszystkie elementy 2d idealnie współgrają z otoczeniem, podczas walk natomiast każdy wróg posiada szereg animacji ataków, tak płynnych, że nie da się tego opisać. Warto również wspomnieć o designie postaci oraz przede wszystkim potworów. Zaprojektowane przez znanego japońskiego rysownika Akirę Toriyama [tradycja serii], każde z nich posiada własną osobowość i urok, czasami wręcz mamy ochotę złapać i ścisnąć małego Slime'a. I byłoby idealnie gdyby nie fakt, że menusy są brzydkie, wiele sprite'ów się powtarza oraz okazyjnie, choć bardzo rzadko, możemy dopatrzyć się lekkiej pikselozy.

Warstwa muzyczna również stoi na najwyższym poziomie. Od razu po włączeniu gry wita nas znana fanom serii melodia uwertury, która wyciska z głośników małej konsolki dosłownie całą ich moc. Wszystko brzmi pięknie i czysto. Również kompozycje zaliczają się moim zdaniem do jednych z najlepszych soundtracków, jakie możemy usłyszeć w cRPG, choć wydaje mi się, że twórca muzyki, Koichi Sugiyama, już nas do tego przyzwyczaił. Z drugiej strony jednak jest ich dość mało i pewne motywy szybko mogą nam się znudzić, szczególnie odczułem to w miastach, gdzie w każdym grała ta sama melodia... Jeśli o efekty specjalne chodzi, to wszystko zalicza się do Dragon Quest'owej normy.

W samym systemie gry zmieniło się niewiele, dlatego jest prosto, ale o dziwo nadal bardzo przyjemnie. Podczas eksploracji fabułę poznajemy głównie w trakcie rozmów z mieszkańcami okolicznych miast i wiosek. Udzielą nam oni również wskazówek, gdzie mamy się udać, by posunąć akcję do przodu oraz chętnie zwierzą się ze swoich problemów. Sklepikarze chętnie z nami pohandlują, natomiast klerycy świątynni służą nam pomocą [oczywiście za 'drobną opłatą'] w leczeniu trucizn, ściąganiu klątw oraz przywoływaniu martwych z powrotem do naszego świata. Nieodpłatnie udzielają nam jedynie informacji o ilości posiadanych punktów doświadczenia oraz pozwolą zapisać stan gry. Pozostawienie kościołów jako jedynych punktów zapisu mogłoby stanowić jednak problem dla nowych graczy, dlatego zaimplementowano dodatkową opcję szybkiego zapisu w dowolnym miejscu, jednak aby nie było zbyt łatwo, zaraz po tej czynności jesteśmy zmuszeni wyłączyć konsolę.

Na szczególną pochwałę zasługują dodatkowe questy, stworzone na potrzeby remake'u. W trakcie naszej przygody możemy stracić dość sporo czasu na zdobywanie potężnych artefaktów poprzez kolekcjonowanie i w późniejszym czasie wymienianie mini-medali oraz uczestnictwo w grach i zakładach w kasynie. Ponadto, w pewnym momencie gry do naszej dyspozycji zostanie oddany kawałek pustyni, który możemy zasiedlać i rozwijać. Ten aspekt gry korzysta również z bezprzewodowej komunikacji naszej konsolki, dlatego zapraszając przyjaciół do swojego miasta w dalszym ciągu wspomagamy jego rozwój. Jednak najlepsza atrakcja czeka nas dopiero po ukończeniu głównego wątku fabularnego, kiedy odblokowany zostaje dodatkowy, szósty rozdział, razem z całkowicie nowym podziemiem, dodatkowymi przeciwnikami oraz rozwinięciem fabuły.

Konfrontacje z potworami to jeden z najprostszych systemów w historii jRPG. Jak na serię przystało, potyczki są losowo generowane w trakcie naszych wojaży, a akcję obserwujemy z widoku pierwszej osoby. Do wyboru mamy raptem kilka podstawowych komend - atak, magia, przedmiot, obrona, ucieczka oraz zmiana postaci, których do wyboru mamy sztuk osiem, każde różni się od siebie, plus wiele dodatkowych NPC przyłączających się na krótki czas. Nie mamy możliwości jednak ingerować w rozwój naszych herosów inaczej niż poprzez przedmioty. Każdy uczy się danego czaru na odpowiednim poziomie doświadczenia, a statystyki są już z góry rozplanowane. Jakkolwiek prostackie może się to wydawać, to naprawdę działa. Wachlarz ekwipunku i czarów jest dość spory, co daje nam szerokie pole do działania. Na pewno nie można narzekać na to, że gra jest prymitywna.

Największa zmiana na tym polu dotyczy poziomu trudności, który został stosunkowo obniżony względem oryginału. Pojedynki rozgrywa się znacznie szybciej, a w dodatku, oprócz taktyk automatycznej walki naszych towarzyszy, umożliwiona została opcja wydawania samodzielnie komend każdemu z wojowników. Co nie oznacza jednak, że z łatwością przebrniemy przez wszystkie potyczki, jakie przygotowali dla nas autorzy. Wiele starć wciąż stanowi spore wyzwanie, które może okazać się nie do pokonania przez mniej doświadczonych graczy.

Wysoka miodność, dodatkowe usprawnienia oraz spora długość sprawiają, że Dragon Quest: The Chapters of the Chosen to produkt naprawdę warty zakupu. Młodsi gracze mogą być jednak zniesmaczeni sporym poziomem trudności, dość przestarzałym systemem gry i fabułą niedorównującą dzisiejszym standardom. Mimo to gorąco polecam, gdyż jest to porządny kawał RPG w odświeżonej oprawie. Jeśli jesteś fanem oryginału, bądź kochasz klasykę, nie zastanawiaj się dłużej, tylko biegnij do sklepu po swoją kopię!

Na dobre:
+świetnie wyprofilowany poziom trudności
+nowe tłumaczenie dodaje grze osobowości
+odświeżona grafika, łącząca 2D i 3D daje piorunujący efekt, jednocześnie będąc wierną oryginałowi
+animacje potworów
+oprawa dźwiękowa na najwyższym poziomie
+prosta, aczkolwiek wciągająca rozgrywka
+dodatkowe questy

Na złe:
-czuć, że ma już swoje lata
-płytka fabuła nie pasuje do dzisiejszych standardów
-melodie i sprite'y zbyt często się powtarzają
-może okazać się nieco trudna dla niedoświadczonych graczy

Fabuła: 3
Grafika: 4
Muzyka: 4.5
Rozgrywka: 4
Ogółem: 4 (w skali 5, nie średnia)


Autor: 4


Obrazki z gry:
Świat Dragon Questa otwiera swoje podwoje po raz kolejny. Świat Dragon Questa otwiera swoje podwoje po raz kolejny. Psy szczekają, karawana cyrku Western jedzie dalej. Psy szczekają, karawana cyrku Western jedzie dalej. Mordki postaci naprawdę pocieszne :). Mordki postaci naprawdę pocieszne :). Niby izometr, ale za to w 3d! Niby izometr, ale za to w 3d!

Dodane: 29.09.2008, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.