Knights of The Temple II
Wydania
2005()
Ogólnie
Action-rpg z elementami przygodówki, trochę przypominający zmagania owspółczynnikowanej Lary Croft.
Widok
tpp
Walka
cza rzeczywisty

RECENZJA

Knights of the Temple 2 to gra z gatunku action-rpg z elementami przygodówki, ukazana z perspektywy trzeciej osoby, której developerem jest znana z produkcji płyt firma TDK (konkretnie team Cauldron). Akcja dzieje się w XIII wieku. Opowiada o losach mistrza zakonu templariuszy, Paul'a de Raque, który przed 20 laty zamknął bramy piekielne, uniemożliwiając przedostanie się na ten świat diabelskim pomiotom. Teraz zaczyna mieć wizje, w których koszmar się powtarza. Chwyta więc miecz w dłoń i wyrusza na kolejną krucjatę przeciwko złu. Aby powstrzymać nadciągający sztorm chaosu, musi zebrać trzy pradawne artefakty: Oko - by odnaleźć Pierwsze Wrota, Broń - by zniszczyć strzegącą je pieczęć, oraz Klucz - by zamknąć to, co nie powinno być otwarte. Trop prowadzi nas do trzech miejsc: starodawnego, zapomnianego i ogarniętego zarazą rzymskiego miasta, pirackiej osady oraz arabskiego portu. Oczywiście to nie wszystkie lokacje, jakie przyjdzie nam zwiedzić, ale na początek musi wystarczyć. Właśnie; na początek, bo gra nie jest liniowa - daje nam możliwość wyboru, gdzie chcemy udać się najpierw. Ja najpierw udałem się do rzymskiego miasta (wszędzie płyniemy naszym okrętem). I tu bardzo pozytywne zaskoczenie, spowodowane świetnym przedstawieniem lokacji. Osada dotknięta zarazą, otoczona magicznie wywołaną burzą, która nie pozwala się nikomu wydostać, zatapiając wszelkie okręty, błyskawice na niebie, fale rozbijające się o brzeg. Do tego ludzie zabijający drzwi i okna deskami, bądź palący zwłoki zarażonych. Naprawdę, klimat rodem z horroru. Inne miejscówki też ciekawe: miasto piratów (trafiamy tam w trakcie najazdu Saracenów) - więcej machania mieczem, niż myślenia; mroczny klimat ustępuje miejsca odczuciom rodem z prawdziwego pola bitwy. Do tego podziemia, lochy, wyspy, bagna; obszar działań mocno zróżnicowany.

Ogólnie jest co robić. Główna misja powoduje migotanie pulsu, spowodowane wartką, ciągłą akcją (bardzo dobre i różnorodne zadania: wykradzenie artefaktu ze świątyni, ucieczka z więzienia, wydostanie się z miasta pogrążonego w śmiercionośnej mgle), natomiast liczne sub-questy (np. polowanie z kuszą na gremliny, łażące po dachach domów) pozwalają się odprężyć i zdobyć trochę hajsu na nową broń, bądź punkty reputacji (dobrej lub złej). Cała zabawa kojarzy mi się z produkcjami pokroju Morrowind'a (choć to porównanie na wyrost), jednak nie mamy możliwości np. trafienia mieczem przechodnia (ale przynajmniej uciekają na widok broni).

Fabuła fabułą, czas zająć się sednem gry, a tym (dla każdego rpg;) jest walka. Na pierwszą możliwość użycia miecza czekałem ładnych kilkanaście minut; jakiś dziadek poprosił mnie o odnalezienie naszyjnika córki. Trop prowadził do złodzieja, ale ten szedł w zaparte. Miałem wybór: powiadomić straż (konfidencja), albo samemu to załatwić. Jakże ogromna była moja radość, gdy po wielu bezcelowych rozmowach, po obejściu całego miasta, mogłem wreszcie komuś przywalić. Błyskawicznie rozprawiłem się z garstką oprychów i pomyślałem: "warto było na to czekać". Później walka to standard; można też na początku wybrać inne miejsce do poszukiwań, by od razu rozpocząć akcję. Ale mi bardzo przypadło do gustu to 'wyposzczenie', wywołanie chęci do zrobienia komuś krzywdy. Sama walka to całkiem pokaźna gama combosów przy użyciu broni z trzech głównych typów (jednoręczne tnące, dwuręczne miecze i maczugi). Do tego dochodzą czary i techniki specjalne. Ponadto możemy korzystać z kuszy (świetne sterowanie rodem z FPS - lewa gałka odpowiada za poruszanie, prawa za celowanie). Warto nadmienić, iż każda broń posiada unikalny finisher (gdy przeciwnik jest na kolanach), np. korzystając z pochodni, Paul najpierw łapie przeciwnika za nogę, obalając go na ziemię, następnie kilkakrotnie uderza, ogłuszając go, po czym podpala. Manhunt to to nie jest, ale daje radochę. A propos pochodni, to są one bardziej użyteczne, niż by się mogło wydawać. Pamiętam jak chciałem kanałami przedostać się do świątyni. Wchodzę, a tu ciemno jak... wiadomo gdzie. Pobiegałem chwilę i nagle pomyślałem: "kurczę, przecież mam pochodnię". Poza tym dzięki oświetleniu łatwiej jest odnaleźć ukryte lokacje.

Oprócz, typowych dla rpg, pogaduszek i nawalanek, mamy pewną dozę główkowania (początkowo wkurzające, z czasem okazuje się, że banalne zagadki) oraz elementy zręcznościowe. Tak, tak, nasz rycerzyk, niczym Lara Croft, potrafi wchodzić na murki, skakać (pomimo zbroi, lecz tylko w pionie), a nawet, uwieszony na linie, przejść nad przepaścią. Jedyne, czego nie umie, to pływać (wiadomo, kilkanaście kilo żelastwa robi swoje) i w kontakcie z wodą szybko przegrywa. I to już poważny problem, bo nieuważny gracz bardzo łatwo może wpaść do wody, tudzież w przepaść, co radości raczej nie przyniesie, zwłaszcza, że w rpg-ach nikt nie robi save'a co 5 minut. Z pomocą przychodzi system auto-zapisu, ale to działa tylko po wejściu do danej lokacji.

Może trochę na temat oprawy. Dźwięk jest bardzo dobry, zwłaszcza jeśli chodzi o efekty (muzyki jakoś nie kojarzę). Odgłosy broni, uderzeń w np. drzewo, szum fal, grzmoty, piski mew, przeraźliwe ryki dochodzące z kanałów, wszystko na wysokim poziomie. Dialogi niestety nie są 'mówione'; jedynie pierwsze zdania są czytane przez lektorów (powitania). Grafika jest bardzo przyzwoita, dobre tekstury, sporo detali w otoczeniu (szczury, ptaki, dym; miasta tętnią życiem, choć GTA to to nie jest). Małe zastrzeżenia co do wyglądu przeciwników, za to plus za design mieszkańców miast (arabskie kobiety z chustami na twarzach, Rzymianie w togach). Ciekawie przedstawiają się zmiany statusu; trucizna zmienia kolor ekranu, a ogłuszenie powoduje rozmycie i drgawki. Warto jeszcze wspomnieć o pracy kamery, która jest dosyć kiepska. Niby można nią swobodnie obracać, ale odbywa się to dosyć topornie, czasem coś się blokuje.

Czas na krótkie podsumowanie. Knights of the Temple 2 to tytuł, który miał szansę (w moim odczuciu) stać się genialny, jednak pewne braki i niedoróbki skutecznie to uniemożliwiły. Z jednej strony duża swoboda i nieliniowość, świetny, ciężki klimat, dźwięk, dobry system walki, z drugiej ograniczenia w naszych poczynaniach, słaba praca kamer, grafika bez szału. Wciągająca i szybka akcja, ciągłe napięcie, a jednak momentami frustrująca rozgrywka, wymagająca dużo cierpliwości i samozaparcia. Polecam każdemu, pod warunkiem, że masz w sobie duszę wojownika, który nigdy się nie poddaje. Inaczej wpędzisz się tylko w nerwicę. Uwaga! Niektóre screen'y pochodzą z wersji na PC; na PS 2 gra wygląda trochę gorzej.

Plus:
+ świetny, poważny i mroczny klimat
+ wciągające i różnorodne misje
+ bardzo dobrze odwzorowane miasta
+ przyjemny system walki i wartka akcja
+ ogólna swoboda i nieliniowość
+ momentami genialna

Minus:
- ograniczenia wolności
- praca kamer
- łatwo jest głupio zginąć
- łatwo się zgubić
- momentami frustrująca
- krótki czas gry

Moja ocena: 8/10

Autor: 4


Obrazki z gry:
Pan dał mi siłę, bym kroił pogan jak wieprze. Bym zabijał umarłych. Dał mi sprawność Lary Croft. Niewierni boją się mnie jak zarazy. Boją się mnie piraci. Księżyc też się mnie boi. A jak się nie boi, to go spalę. Pan umieścił mnie najwyżej w swej hierarchii. Dał mi wielki świecący miecz. Tylko co z tego, skoro nie umiem pływać.

Dodane: 16.07.2009, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.