Puzzle Chronicles
Wydania
2010()
Ogólnie
Jeszcze jedna podróba Puzzle Questa - tym razem nieco inne zasady zabawy (podobno na wzór czegoś co się zwie Lumines), największe zaskoczenie to brak paska HP.
Widok
izometr
Walka
logiczna turówka

RECENZJA

Cimmeria w PSP
Jak wiecie (lub nie;) uwielbiam książki o przygodach barbarzyńskiego Cymeryjczyka. Najlepsze (bo pierwsze i oryginalne) są te autorstwa Roberta E. Howarda. Chociaż nie tylko dlatego. Mają rewelacyjny klimat, świetną narrację i charyzmatycznego bohatera. Puzzle Chronicles na PSP jest grą utrzymaną właśnie w konwencji heroicznego fantasy. Czy tytuł ten ma szanse w porównaniu z rewelacyjnym Puzzle Questem?

Conan gra w Lumines
Fabularnie gra przedstawia się jak kolejna odsłona przygód Conana. Nasz bezimienny (nazywany przez nas) heros zostaje schwytany wraz ze współplemieńcami przez Rogatego Demona. Trafia na targ niewolników, skąd zostaje wykupiony przez czarodziejkę Morganę. Ta obiecuje mu pomóc uratować pozostałych rodaków za drobną przysługę w swoim czasie. Barbarzyńca przystaje na tę propozycję i tak zaczyna się nasza przygoda. Pragnę zwrócić uwagę na głównego protagonistę. Potężnie zbudowany ciemnowłosy wojownik. Hardy, pewny siebie i nie bojący się walki. Do tego brutalny, potrafiący zabić nawet kobietę. To facet z którym nikt nie chciałby zadrzeć. Wypisz wymaluj Conan z Cimmerii. Pozostali są raczej tłem, chociaż Morgana to także dosyć ciekawa osoba. Ma swoje za uszami, skrywa kilka sekretów ujawnianych w trakcie przygody.

Wspomniane w nagłówku Lumines kojarzy się z systemem walki w tej grze. Pole gry jest prostokątem, na początku podzielonym w połowie. Po lewej operujemy my, po prawej przeciwnik. Z lewego boku ekranu przesuwają się prostokątne klocki złożone z trzech elementów wprost na rzeczoną linię. Klocki występują w czterech kolorach: niebieskim, czerwonym, zielonym i żółtym. Oprócz kolorowych kwadradów pojawiają się gwiazdki i czaszki. Pierwsze niwelują wszystkie elementy danego koloru które stykają się ze sobą. Czaszki służą ładowaniu ataku. Pięć takich aktywuje szlaga, który przesuwa linię dzielącą planszę w kierunku pola przeciwnika zmiejszając mu pole manewru oraz zagarniając ułożone już przez niego klocki. Podobnie było w Lumines. Zwycięstwo następuje, gdy oponent nie może wykonać już ruchu. Pewnym zaskoczeniem może być brak punktów życia. Gdzie tutaj rpg? Gdy połączymy cztery elementy w kwadrat uzyskujemy możliwość użycia jednego z elementów ekwipunku przyporządkowanego pod któryś z kolorów. Efekty są różne, przesunięcie linii o dwa pola, negatywny status. Statusy działają tutaj inaczej niż w Puzzle Quest. Na przykład nie możemy w ogóle poruszać klockami przez pewien czas lub blokuje nam możliwość ich obkręcania. Istnieją także skille, które stosować można po nabiciu odpowiedniej ilości korespondującej kolorowej energii. Umiejętności te również potrafią przesunąć linię, wrzucić status przeciwnikowi lub nabić nam brakującą czaszkę do ataku. System w Puzzle Quest był dużo bardziej rpgowy i przede wszystkim intuicyjny, jednak ten tu po ograniu sprawdza się w praniu. Polecam jednak na początku przejść tutorial który objaśnia niuanse. Mi pomógł.

Rpg czy nie?
Brak hp wywołuje uczucie zaskoczenia. Wpływa to w pewien sposób na zmniejszenie głębi starć. Z drugiej strony wynik walki zależy od naszych umiejętności, a nie tak jak w Puzzle Quest często od przypadku. Pod kątem ilości ekwipunku PCh nie ma się czego wstydzić przy PQ. Jest tego od groma. Zbroje, hełmy, akcesoria i oczywiście broń. Co prawda mają one mniejszy wpływ na starcia niż w Puzzle Quest to jednak robią przydają się w starciach.

Pobocznych zadań jest dużo mniej niż u konkurencji. No i są zdecydowanie krótsze. Za to mini gry są bardzo fajne i bardziej zróżnicowane. W taki sposób ćwiczymy herosa, ogara bojowego (ratowanego na samym początku), szukamy skarbów, tworzymy przedmioty. Akcja w tym wypadku ukazana jest w standardowym rzucie przypominającym Tetrisa. Czyli klocki, bądź całe ich rzędy spadają z góry ekranu. Pojawia się tu także więcej kolorów, coby za łatwo nie było. Same zadania też są inne. Musimy zlikwidować wszystkie klocki jednego koloru na planszy dla przykładu. Albo niszczyć dane kolory w kolejności. Często występuje tutaj limit czasowy nadający dynamikę i zwiększający poziom trudności.

Ładnie dziś w Cimmerii
Grafika jest bardzo przyzwoita. Na oklaski zasługują przede wszystkim starcia. Dolną część ekranu zajmuje wspomniana plansza z klockami. Prawdziwe cuda uświadczymy na górze. Starcia przedstawione są na modlę Puzzle Fightera. Nasz bohater i jego przeciwnik są pokazani w trakcie starcia. Każdy atak i użycie czaru jest animowane. Tła są bardzo ładnie przedstawione w starannie narysowanym 2D. Jednak najfajnieszym bajerem jest odwzorowanie ekwipunku herosa. Każda zmiana wyposażenia jest uwzględniona. Zbroja, hełm, tarcza i broń są wyraźnie widoczne. Dlatego w jednym starciu mozemy wyglądać jak typowy barbarzyńca z opaską biodrową, by w kolejnym być zakutym w ciężką zbroję z rogatym hełmem. Poza starciami jest bardzo podobnie do PQ. Widok z góry na awatara naszej postaci i lokację. Poruszamy się tak samo, czyli wskazując miejsce do którego chcemy się udać. Tła są w 2D, wojownicy wyglądają jakby byli wygenerowani w 3D, zwłaszcza w starciach. Jednyna rzecz słabująca moim zdaniem to arty postaci i ogólnie kreska zastosowana przy scenkach fabularnych. Jest tak jakoś karykaturalnie i dosyć nieładnie.

Strona dźwiękowa stoi na dobrym poziomie. Wszystkie przerywniki są zaopatrzone w głosy lektorów. Większość z nich dobrze wywiązuje się z zadania. Muzyka jest bardzo dobra. Są to symfoniczne utwory, często nacechowane klimatem dalekiego wschodu. Utwory są podniosłe i często mroczne. Budują fajny klimat w walkach. Gdyż na mapie jest nijako, nawet nie przypominam sobie żadnego z utworów przygrywających w tym miejscu. Fajnym patentem jest zmiana muzyki w trakcie walki. Gdy któraś ze stron jest bliska wygranej tło muzyczne nabiera bardziej dramatyczny wydźwięk budując klimat.

Słowo na koniec

Gra jest łatwa. Mamy do wyboru cztery poziomy trudności. Na trzecim pokonałem ostatniego bossa w przeciągu trzech minut. Z początku grało się nawet trudno, jednak kolejne levele doświadczenia przyniosły jakiś efekt. Czyli jednak rpg ma tutaj coś do powiedzenia. Kolejną bolączką są straszne loadingi. Przed każdą walką trzeba poczekać kilkanaście sekund. Nawet wejście do menu owocuje wgrywaniem. Na przenośniaku to niedopuszczalne, zabija to czasami błyskawiczność rozgrywki tak przeze mnie cenioną.

Nie żałuję około 20 godzin spędzonych przy Puzzle Chronicles. Walki pomimo mniejszej głębi były bardzo dynamiczne . No i zwycięstwo było w pełni naszą zasługą. Jako że lubię heroic fantasy to fabuła trafiła do mnie idealnie. Jednak pewna wtórność w stosunku do Puzzle Quest zaniża ocenę. No i niestety muszę obniżyć notę za długaśne loadnigi i niski poziom trudności (chociaż nie dla wszystkich będzie to minusem). Jeżeli dobrze bawiliście się z Puzzle Quest to śmiało próbujcie. W innym wypadku ograjcie najpierw PQ.

Plusy
+ heroic fantasy
+ wygląd starć
+ dobra strona audio
+ dynamiczne walki
+ mini gry

Minusy
- loadingi
- mniejsza głębia strony rpg
- poziom trudności

Moja ocena: 3/5


Autor: 3


Obrazki z gry:
Ma wyraz twarzy taki, jakby chciał ją zjeść... A nie, przepraszam, on ma taki wyraz zawsze. Wybieramy lokację na mapce. Podobnie czynimy w lokacjach. A to już walka. Na górze animacje ku naszej uciesze. A tu wygląda to bardzo erpegowo.

Dodane: 08.11.2010, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.