Breath of Fire II
Wydania
1994()
1995()
Ogólnie
1995, gra wydana została ostatnio także na GBA, cały czas trwają również prace nad nieoficjalnym tłumaczeniem jej na język polski!
Widok
Izometr.
Walka
Turówka.

RECENZJA

MOTTO:
"Żegnaj, Nikonuru...
Dziecko przeznaczenia...
Teraz zasnę...
Będę śnić...
...o zniszczeniu..."
EVANS, ostatni boss.

Tak właściwie, gra Breath of Fire 2 na pierwszy rzut oka nie przedstawia się zbyt ciekawie. Ot, kolejna RPGowa giera, w którą można sobie popykać w wolnych chwilach. Jeśli jednak umiesz znieść, mówiąc szczerze, nienajlepszą grafikę i muzykę składającą się z trzydziestosekundowych kawałków (notabene całkiem jednak niezłą muzykę), a jako człowiekowi pogrywającemu swego czasu w ADOM przyszło mi to łatwo, gra odsłoni przed tobą swoje drugie oblicze. Bo przecież trzeba pamiętać, że gra nie składa się tylko z grafiki i muzyki. Trzecim czynnikiem, który stanowi o jej wartości jest MIODNOŚĆ. A miodność BoF2 jest, w mojej opinii, bardzo wysoka. Gra po prostu wciąga razem z butami, gdy zaczniesz grać, nie możesz przestać, bo chcesz wiedzieć, co nastąpi dalej. I w ten sposób zastaje cię ranek. I kolejny, i kolejny :)

Niestandardowo w grze rozwiązano problem walk, a właściwie ustawienia drużyny. W takim Final Fantasy masz rzędy - tylni i przedni. Od rzędu, w którym jest postać, zależy tam siła ataków, ale i liczba obrażeń. W Breath of Fire 2 mamy do dyspozycji kilka gotowych ustawień drużyny. Potwory robią dobre wrażenie - choć walka jest podzielona na tury, to nie są one statyczne, jak w FF, tylko ładnie animowane. Bohaterowie na ekranie walki są duzi i ładni, a animacje ich ataków to pierwsza liga gier na SNES. Dobrym pomysłem było też wprowadzenie paska energii DLA POTWORÓW, dzięki czemu wiemy, ile jeszcze razy wróg musi dostać po pysku, aby się skończył.


Grafika w menu jest ładnie dopracowana. Portrety postaci są baaaardzo mangowe ^_^, co dodaje grze wiele uroku. Ogólnie, menu nie różni się niczym od innych tego typu gier. Mamy tu jednak małe, a w gruncie rzeczy wielkie udogodnienie. Gdy kupujemy coś w sklepie, a nie mamy wystarczającej ilości pieniędzy, możemy przeprowadzić HANDEL WYMIENNY (!!) - a zatem, sprzedawca daje nam nową zbroję, my oddajemy mu starą i dopłacamy tylko różnicę w cenie. No, tutaj trzeba przyznać, że autorzy gry mieli świetny pomysł... Ile razy podczas gry w inne RPG kląłem, gdy musiałem wychodzić z jednego menu, wchodzić do drugiego, sprzedawać coś, wychodzić, wchodzić, bla, bla, bla. Tutaj załatwiamy sprawę za jednym zamachem.

Gra zaczyna się bardzo niewinnie. Mały dzieciak (nie ma swojego imienia, trzeba nadać mu jakieś, nazwijmy go Ryu) dostaje od ojca polecenie, aby sprowadził do domu młodszą siostrę. Wykonuje polecenie, jednak, gdy wraca do wioski, okazuje się, że nikt go tam nie zna! Świątynia, w której kapłanem był jego ojciec jest teraz poświęcona jakiemuś dziwnemu bóstwu, St. Evie.
Znajduje w niej schronienie, jednak już niedługo z poznanym tam kompanem (dwunożnym gadającym psiskiem o facjacie bernardyna) opuszcza wioskę i w nieodległej jaskini zostaje niemalże rozsmarowany po ścianach przez dziwnego potwora... Minęło kilkanaście lat. Ryu i Bow wyrośli i pełnią w tej chwili odpowiedzialną funkcję sprzątaczy, bohaterów do wynajęcia i czegoś tam jeszcze. Gdy Bow zostaje wrobiony w kradzież, musi opuścić miasto. Zgadnijcie jak...? Jako skaczący kosz na śmieci. Potem akcja zaczyna rozwijać się szybko. Ryu sam wyrusza w świat. Kompletuje drużynę, dziesiątkuje potwory, jak zwykle bardzo liczne i szuka prawdziwego złodzieja. W międzyczasie wychodzą jednak na światło dzienne przeróżne dziwne rzeczy. St. Eva nie jest bogiem dobrotliwym, jak usiłują to wmawiać kapłani. Jest demonem, chcącym poprzez swój kult opanować świat. Drużyna dociera w różne dziwne miejsca, jak na przykład do zamku żab, czy do miasta, którego mieszkańcy porozumiewają się grając na fletach.

Środki transportu są tu raczej niecodzienne. Zwykle w RPG mamy do czynienia z zestawem łódź- statek -statek powietrzny, nie? No, to zobaczcie sobie, jak to wygląda w BoF2: Łódź (zaczyna się standardowo, ale patrzcie teraz) - wieloryb (!) - ptak (!!) - latające miasto (!!!)

Gra jest dość trudna, jednak wszystko co musieliście przejść jest NICZYM w porównaniu do ostatnich etapów! Trzeba tu przejść wielopoziomową jaskinię pokręconą jak makaron Malma, odwiedzić podziemne miasto, po czym przejść przez JESZCZE jedną jaskinię (zbierając stuff - bardzo ważne!) aby walczyć z ostatecznym bossem.
Galeria pobocznych postaci po prostu niszczy! Mamy tu na przykład Petape, żałośnie momentami niezdarną siostrę żabiego księcia Jeana, gościa walczącego z plagą karaluchów, która nawiedziła jego dom, potężnego drwala Babę, czy też mającą ostre kompleksy wiedźmę...
Zresztą, w BoF2 nie musimy przez cały czas wyrzynać potworów. Możemy równie dobrze od czasu do czasu pozwolić sobie na chwilę relaksu i pójść łowić ryby albo łapać zwierzątka... Tak, tak, kłusownictwo momentami popłaca ;) A muzyczka podczas łowienia ryb jest nie do przebicia! :D

Podsumowując, BoF2 mimo kiepawej grafiki i momentami dennej muzyki, stanowi łakomy kąsek dla fanów cRPG. Gdyby zabrakło w niej miodności, nie ruszyłbym jej kijem z odległości dwóch metrów. A że podczas grania miód ścieka z monitora, wycieka każdym otworem w jednostce centralnej - POLECAM.


Autor: 5


Obrazki z gry:
Rodzinne miasteczko bohatera- tu jeszcze jako dzieciak. A tu już jako dorosły- w podróży po mapie świata. Walka! Gluty to popularny przeciwnik niskolevelowych postaci w rpg :) Statystyki- klasyka japońskich rpg. Breath of Fire II (SNES)

Dodane: 10.05.2002, zmiany: 21.11.2013


Komentarze:

A dzięki, dzięki za słowa uznania - i ma się rozumieć każda recka się przyda, więc pisz pisz! :D


[JRK @ 29.08.2014, 21:08]

Szkoda że tak mało osób zagląda na tą stronę świadczą o tym komentarze a raczej ich brak. Jednak w sumie to jest monopolem w naszym kraju jak zauważyłem, kiedy maja do czynienia z ludźmi którzy coś umieją i potrafią w temacie (czyt. są obeznani) to najzwyczajniej w świecie nie mogą zaszpanować bo to co napisane przez nich na innej stronie będzie przejawem geniuszu tutaj okaże się przejawem głupoty (najczęściej widać to po młodszym pokoleniu). Możliwe też jest i wolał bym zdecydowanie owy przypadek że większość ludzi która odwiedza tą stronę po prostu trafia tu aby zapoznać się z jakimś tytułem który może chcieli by sprawdzić nie tłukąc sobie głowy jakimiś tam komentarzami. Tutaj się na chwilę zatrzymam otóż naprawdę jestem usatysfakcjonowany a nawet więcej niż usatysfakcjonowany poziomem obecnych tu tekstów widać że pisali to ludzi którzy znają się na rzeczy, a że mam nie mały staz z konsolami i komputerami starej generacji mogę to śmiało potwierdzić. Autorzy tekstów bowiem piszą krótko zwięźle i na temat uwypuklają najważniejsze elementy danej gry nie "mącą wody" jak to widać w innych tego typu stronach nawet tych teoretycznie lepszych mogło by się zdawać. Poza tym Design strony O mój Boże dziękuje prosto schludnie i czytelnie żadnych zbędnych fajerwerków. Jeszcze raz wielki szacunek dla całej załogi za wysiłek i włożoną pracę, gdy będę dysponował większą ilością wolnego czasu być może sam skrobnę jakąś reckę albo tekścik tymczasem 3majcie sie All:D


[Gość @ 29.08.2014, 18:25]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.