Chrono Trigger
Wydania
1995()
1995()
2004()
Ogólnie
Jedna z najlepszych gier na SNES-a, doczekała się kontynuacji na PSX- Chrono Cross oraz konwersji. Gra oferuje kilkanaście zakończeń, ciekawym bajerem są także łączone ataki. W to trzeba zagrać, zwłaszcza że mamy również fanowskie polskie tłumaczenie.
Widok
Izometr
Walka
Fazówka

RECENZJA

Długowłosy młodzieniec, piękna księżniczka, okrutny mag i... żabi rycerz. Zaraz, jak to żabi? Przecież we wszystkich europejskich baśniach rycerz jest albo mroczny i okrutny, albo szlachetny i przystojny. Ale żaba?

A no tak, bo Chrono Trigger to produkcja japońskiego studia Square-Enix (jeszcze jako Squaresoft), a jak wiadomo azjaci są specjalistami od mieszania konwencji. Dodajmy więc do powyższej czwórki jeszcze inteligentnego robota bojowego o miękkim sercu, zwariowaną wynalazczynię, która niestety jest naszym sąsiadem i zarazem najlepszym przyjacielem i "kobietę pracującą" z epoki jaskiniowej, która nie potrafi wymówić słowa. No i oczywiście ma obowiązkowy ogon i kocie uszy.

W tak doborowym towarzystwie przemierzymy czasoprzestrzeń wszerz i wzdłuż dzięki naszej wiernej machinie czasu. Ale na początku nie było tak słodko. Podczas festynu zorganizowanego z okazji nadejścia nowego milenium nasz gieroj napotyka nieznajomą dziewczynę(która notabene okazuje się księżniczką), która prosi go o oprowadzenie po imprezie. Tymczasem Lucca, przyjaciółka naszego bohatera prezentuje swój najnowszy wynalazek - teleporter. Crono zgadza się przetestować urządzenie, które w jego wypadku działa perfekcyjnie. Jednakże rozochocona księżniczka wskakując do teleportera powoduję reakcję maszyny z jej medalionem, co doprowadza do katastrofy. Córka króla wysłana na drugi koniec czasu, co może w teraźniejszości skutkować nagłą śmiercią. Crono i Lucca postanawiają więc wskoczyć w portal i odnaleźć księżniczkę. Nikt nie przeczuwał jednak co tak naprawdę spotka ich po drugiej stronie... Warstwa fabularna gry jest świetnie wykonana, z wieloma nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, kiedy marchewka w postaci zwycięstwa wielokrotnie okazuje się być na dłuższym kiju, niż zakładamy. A na końcu czeka na nas KILKANAŚCIE zakończeń. Nie wiem kiedy ostatnio jakaś gra oferowała taką rozbudowaną rozgrywkę.

Walki są prowadzone w sprawdzonym chociażby w wypadku dwuwymiarowym Final Fantasy systemie aktywnej pauzy. Każda z postaci ma przydzielony pasek akcji, naszym zadaniem jest zatrzymanie gry jak najszybciej po jego naładowaniu. Dzięki takiemu rozwiązaniu gra zyskuje na dynamice, ale zapewnia precyzję ataku niedostępną dla walki w czasie rzeczywistym(gdzie często bijemy mieczem na oślep). Szkoda tylko, że taki system walki nigdy nie wyszedł poza japońskie produkcje. 

Jeśli chodzi o oprawę graficzną, to śmiało mogę powiedzieć, że Chrono Trigger jest najładniejszym RPG wyprodukowanym na konsolę Nintendo. Zobaczymy tu niesamowitą różnorodność modeli postaci, tekstur i świetne animacje. Dodajmy do tego cudowny design postaci, za który odpowiadał sam Akira Toriyama, twórca Dragon Ball (w wersji na PSX możemy zobaczyć nawet animowane cutscenki!) i otrzymujemy dwuwymiarowe arcydzieło. 

Ze stroną audio też jest nie gorzej, a może i nawet lepiej. Trzeba to przyznać panom ze Square, że potrafią wycisnąć siódme poty z architektury MIDI tego niewielkiego pudełka. Utwory są zaiste magiczne, idealnie wprowadzają w klimat świata gry. Grzechem byłoby tutaj zastąpienie oryginalnego soundtracku muzyką z piecowego playera. 

Podsumowując, gra jest obowiązkową pozycją nie tylko dla każdego fana RPG, ale i gier komputerowych w ogóle. Mimo, że nie jest krótka, to po przejściu jej czuje się, że chciałoby się jeszcze więcej. Ale może to też jest urokiem CT, że kończy się zanim zdążymy się nią znudzić. Nie liczy się bowiem ilość, a jakość. 

Grafika 9/10 
Dźwięk 10/10
Grywalność 10/10
Ogólnie 10/10


Autor: 5


RECENZJA

Na Chrono Trigger natknąłem się stosunkowo wcześnie dzięki zainteresowaniu anime Dragon Ball, ot na stronie Cin25, autor opisywał, iż za Chara Design odpowiedzialny jest w tej grze Akira Toriyama autor wspomnianego DB. I tak to właśnie od tej gry zaczęło się moje zainteresowanie jRPG.

Jest Festyn Milenijny, podwójne święto, bo i rok tysięczny i czterystulecie zakończenia wojny z Mistykami. Główny bohater gry Crono właśnie sam bierze udział w zabawie, gdy na placu Lenne zderza się z młodą dziewczyną, którą postanawia oprowadzić po terenie festynu. To tutaj wszystko się zaczyna, przyjaciółka Crona Lucca właśnie testuje wraz z ojcem swój najnowszy wynalazek, teleporter. Crono przechodzi przez teleport i pojawia się po drugiej stronie, po chwili na teleporcie staje jego towarzyszka i... znika w środku czegoś, co okazuje się być swego rodzaju bramą czasową, Crono przy wsparciu Lukki wyrusza na jej poszukiwania wskakując w portal, wtedy nikt nie przeczuwa, do czego to doprowadzi. Tak zaczyna się fabuła tej gry, by po początkowym etapie "przypadkowego" ratowania królestwa Guardia nasi bohaterowie stanęli w końcu do walki z czymś, co w starożytności pojawiło się na planecie. Drużyna będzie przemierzać czas i przestrzeń, a jej czyny wpływ będą miały na wszystkie epoki, do których zawitają.
Tak można opisać dość ciekawą fabułę tej świetnej pozycji, może i jest dość jak na Square krótka, jednak mimo wszystko przykuwa na długie godziny, sam osobiście ukończyłem CT, co najmniej pięć razy!

Co widać?
Widać piękną, kolorową, dopracowaną, wyciągającą ostatnie soki z konsoli Super Nintendo grafikę, kuleje jednak ona w przypadku potworów, które jak na mój gust są zbyt dziecinne, wręcz bajkowe rzekłbym, czegóż jednak można było wymagać od autora Dragon Ball? Przecież Chara Design w tej grze to kwintesencja jego stylu. Znam jednak wielu ludzi, którzy właśnie za ten design grę lubią. Same postacie są ok., zarówno drużyna jak i npc są często w ruchu, co nadaje życia grze, warto dodać, że nie są to takie super deformed jak w serii Final Fantasy, tu charsy są duże i wyraźne. Z kolei magia to czysta poezja, Square naprawdę pokazał, na co naprawdę stać konsolkę. Lokacje są bardzo ładne i dopracowane, każda epoka to z goła inny klimat, a nawet te same lokacje, jak np. Las Guardia wyglądają różnie w różnych epokach. Lokacyjki są pełne życia i ich wykonanie prezentuje najwyższy poziom. Dodam jeszcze, że na mapie świata uświadczymy zjawiska pogodowe jak śnieg czy mgła.

A co słychać?
Muza z tej gry naprawdę pokazuje wysoki poziom, sama ścieżka dźwiękowa jest jedną z najlepszych w grach na SNES, utworki są bardzo klimatyczne i pasują do danej sytuacji.

Jak się gra?
Gra się miło, bez znudzenia walkami, te zresztą nie są losowe jak w FF. Tu od razu jak wejdziemy na plansze widzimy przeciwników i możemy wedle woli walczyć albo ominąć niemilców, gdy wyjdziemy i wrócimy do lokacji, przeciwnicy się zrespawnują. Magia podzielona jest na żywioły i każda postać ma inny, samych postaci za wiele nie ma, jednak spokojnie na kilka przejść gry wystarczy, gdyż dostępne są ataki łączone, zaliczamy do nich zarówno łączoną magie jak i potężne ataki fizyczne, niektóre kombinacje drużyny dają możliwość wykonania technik z udziałem trzech postaci. Właśnie - naraz w drużynie możemy mieć tylko trzy postacie, jest to jednak dobre rozwiązanie. Sama grywalność maleje, gdy gra się już drugi i następne razy, chyba że jak graliśmy wcześniej to nie poodkrywaliśmy wielu sekretów, których sporo można znaleźć. Przyznam, iż poziom trudności nie jest za wysoki, rzekłbym nawet, że walka jest zbyt łatwa, po prostu nie powinno się trenować ekipy, gdyż wtedy nasz squad rozniesie każdego bossa. Wyzwaniem jest dopiero Magus i ostatni boss, do ostatniego właśnie trzeba trenować, gdyż bez 999 hp ani rusz. Właśnie po to pod koniec gry odblokowuje się kilka ciekawych subquestów. Podsumowując - im dokładniej grasz za pierwszym razem, tym mniej grywalna będzie gra za następnymi podejściami.

Osobnym akapitem są podobieństwa do mang Akiry Toryiamy, zarówno do DB jak i do Slumpa, naprawdę fani "Dragona" poczują się jak ryba w wodzie.

Osobną sprawą jest tryb New Game +, polega on na rozpoczęciu gry od nowa na poziomie takim, na jakim ją skończyliśmy i mamy save, szkoda tylko, że zaczynamy nie tylko z levelem, ale i z całym sprzętem i statsami całej drużyny, jakie są w last save.
Tryb ten umożliwia obejrzenie KILKUNASTU dodatkowych zakończeń. To właśnie te zakończenia są głównym bajerkiem tej gry.

I co wydawałoby się, że Pavlusowi odbiło i zaraz postawi 100 na 10 tej gierce? Nic z tego, gra ma kilka błędów, nie są one jednak istotne poza jednym, mianowicie główny bohater. No tu się państwo ze Square nie popisali, Crono nie ma nigdy swojego zdania, w ogóle ma się wrażenie, że to jakaś lalka, która czasem tylko powie tak lub nie. No wiecie - jak tak można, szczególnie, gdy inne pozycje tej firmy przyzwyczaiły nas już do naprawdę rozbudowanych postaci.

Podsumujmy więc, Chrono Trigger to jedna z najlepszych gier jRPG na konsole Super Nintendo, prezentuje naprawdę wysoki poziom zarówno graficzny jak i dźwiękowy i choć pozycja kuleje nieco przez marionetkowego głównego bohatera, gra wciąga i nie puszcza tak łatwo.

Plusy
+ Grafa
+ Muzyczka
+ Zakończenia
+ Sekrety
+ Łączone techniki walki
+ Ogólnie miodność pozycji

Minusy
- Gra jest dość krótka
- Marionetkowa główna postać
- Zbyt dziecinna momentami grafika, zwłaszcza wygląd potworów.

Grafika 9\10
Audio 10\10
Fabuła 8\10
Grywalność 8\10

Moja ocena 9\10

UWAGA:
W internecie można znaleźć dwa spolszczenie, jedno którego autorem jest Setzer jest jajcarskie i niepełne, drugie zaś to porządny kawał roboty.


Autor: 5

2 5.0

Obrazki z gry:
On już długo nie polata... Na mapie świata w starożytności - brzydko, bo mgła jest! Lavos, pierwsza forma w ostatecznym starciu. Słynny festyn milenijny, to tutaj się wszystko zaczęło. Wskakujemy do dziury czasoprzestrzennej. KeanuX prezentuje: ulubiona postać z CT :)

Dodane: 11.05.2002, zmiany: 21.11.2013


Komentarze:

Szacun i jeszcze szacun dla gry która do tej pory jest i będzie napewno jednym z największych osiągnięć elektronicznej rozrywki wspaniała piękna miodna i tyle w temacie


[Gość @ 17.06.2014, 15:45]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.