Der Langrisser
Wydania
1995()
2007()
Ogólnie
Langrisser to seria taktycznych RPG licząca sobie pięć pozycji. Pierwotnie wydana została na konsole Segi: Genesis (pierwsze dwie) i Saturn (pozostałe trzy). Stamtąd rozprzestrzeniła się na inne konsole, między innymi PSX, PS2 czy Dreamcasta. Dodatkowo warto wspomnieć o trzech innych pozycjach wydanych przez tę samą firmę na PC-88, będących dla serii tym samym, czym Crystals of Arborea jest dla Ishara. Jedna z części głównej sagi zawędrowała również na SNESa, a tym samym znalazła się w kręgu moich zainteresowań. Tylko Langrisser I został oficjalnie wydana poza Japonią i znany jest nieskośnookiemu światu jako Warsong. Gra, którą mam dzisiaj do zaprezentowania stanowi natomiast remake części drugiej, (znacząco rozbudowany w stosunku do oryginału) przełożony na ludzki język przez niezmordowaną grupę Aeon Genesis.
Widok
z góry
Walka
turówka

RECENZJA

Langrisser to seria taktycznych RPG licząca sobie pięć pozycji. Pierwotnie wydana została na konsole Segi: Genesis (pierwsze dwie) i Saturn (pozostałe trzy). Stamtąd rozprzestrzeniła się na inne konsole, między innymi PSX, PS2 czy Dreamcasta. Dodatkowo warto wspomnieć o trzech innych pozycjach wydanych przez tę samą firmę na PC-88, będących dla serii tym samym, czym Crystals of Arborea jest dla Ishara. Jedna z części głównej sagi zawędrowała również na SNESa, a tym samym znalazła się w kręgu moich zainteresowań. Tylko Langrisser I został oficjalnie wydana poza Japonią i znany jest nieskośnookiemu światu jako Warsong. Gra, którą mam dzisiaj do zaprezentowania stanowi natomiast remake części drugiej, (znacząco rozbudowany w stosunku do oryginału) przełożony na ludzki język przez niezmordowaną grupę Aeon Genesis.

Po wielkiej bitwie dobra ze złem w zamierzchłej przeszłości w świecie El Sallia pozostały dwa miecze - Alhazzard, stworzony i obdarzony mocą przez Chaosa, boga demonów oraz Langrisser, w którym zaklęta została moc bogini światła Lushiris, stworzony przez pierwszych bohaterów walczących ze złym bogiem. Miecze światła i mroku - ukryte i zapomniane, a siły, które reprezentują zostały uśpione na wiele lat... Aż do teraz. Alhazzard został wydobyty z mroków niepamięci, a koło czasu zatoczyło kolejny krąg. Światło i Ciemność po raz kolejny stoczą batalię o losy świata.
Kierujemy poczynaniami młodego chłopaka, który ratując swoją przyjaciółkę z rąk żołnierzy Imperium nieświadomie wplątuje się w wir wydarzeń, trafiając prosto pomiędzy trzy strony walczące o władzę i przyszłość krainy: Wojowników Światła, potomków pierwszych bohaterów, Imperium - państwa o totalitarnych zapędach i ogromnej sile militarnej oraz Demony - pragnące powrotu swojego mrocznego boga i dominacji nad ludźmi. Od decyzji głównego bohatera zależeć będzie przyszłość ludzkości, bo to właśnie jemu los wyznaczył wyjątkową rolę w dziejach świata.
Wielki konflikt militarny i postać, którą kierujemy, znajdująca się między młotem a kowadłem to bardzo typowa historia dla gier tRPG. Muszę jednak przyznać, że w Der Langrisser jest ona wyjątkowo spójna i rozbudowana. Nie ma tu podziału na białe i czarne, każda z walczących stron ma swoje racje i motywy, wszystkie dążą do pokoju i dobrobytu, chociaż oczywiście zarówno przyszłość, jakiej pragną, jak i drogi prowadzące do wyznaczonego celu są różne. Główny bohater musi dokonać wyboru, która z wizji jest mu najbliższa i dołączyć do jednej ze stron - lub też wybrać własną ścieżkę. W zależności od naszej decyzji podążać będziemy jedną z czterech linii fabularnych, z których każda posiada własny zestaw scenariuszy, jednostek oddanych nam pod komendę oraz zakończenie. Wszystko to składa się na rekordową liczbę 78 scenariuszy (dla porównania - przeciętny Fire Emblem ma około 30) - gra jest wyjątkowo długa i dostarczy rozrywki na wiele godzin.

Trzeba szczerze przyznać grafikom, że odwalili kawał dobrej roboty. Grafika jest naprawdę dopracowana i miła dla oka - ładne twarze postaci, szczegółowe pola walki, dopracowane figurki jednostek. W czasie walk poszczególnych jednostek możemy zobaczyć animacje jak w Fire Emblem - przy czym widzimy starcia nie pojedynczych bohaterów, a grup jednostek. Animacje te również wyglądają bardzo dobrze i przekonująco, ale poszczególne postacie mogłyby być nieco większe i bardziej szczegółowe. Ogólnie - jest dobrze, nawet bardzo.
O muzyce natomiast nie mogę za dużo powiedzieć. Niestety mój emulator i gra nie do końca zgadzają się ze sobą w kwestii dźwięku, co skutkowało okresowymi spowolnieniami pracy emulatora i częstymi zwieszkami. Jedyną receptą, jaką znalazłam na ten dość uciążliwy problem było całkowite wyłączenie obsługi dźwięku. Udało mi się dotrzeć do ścieżki dźwiękowej Der Langrisser (nieoficjalnej - utwory wyciągnięte bezpośrednio z gry) i muszę przyznać, że są bardzo dobre. Odgłosów natomiast nie miałam możliwości poznać, nad czym ubolewam.
Gdyby komuś udało się uruchomić tę pozycję z dźwiękiem i bez niepożądanych "efektów specjalnych", chętnie odstąpię mu akapicik w tym miejscu na ocenę wrażeń słuchowych.

Gra, jak już wspomniałam, jest typowym taktykiem. Tym, co odróżnia ją od innych tego typu produkcji jest fakt, że każda z postaci, które tworzą naszą drużynę na początku walki może rekrutować swoją małą armię, a rodzaj i ilość jednostek zależy od jej klasy (i klas poprzednich, o czym za chwilę). To sprawia, że armia, którą dysponujemy jest bardzo liczna, bitwy, w której uczestniczy po trzydzieści i więcej jednostek po każdej stronie nie należą do rzadkości. Skala jest więc tu nieco większa, co daje nowe możliwości, ale też powoduje, że na polu walki robi się czasem naprawdę ciasno, a jednostki blokują się nawzajem - trzeba używać nieco innych strategii, niż wypracowane w innych tego typu produkcjach.

Każdy z bohaterów charakteryzowany jest szeregiem współczynników: atak i obrona, zasięg ruchu, typ jednostki (piechota, kawaleria, jednostki powietrzne, morskie czy nieumarli - od czego zależy szybkość poruszania się po poszczególnych rodzajach terenu, skuteczność w walce na danym terenie czy przeciwko określonym przeciwnikom). Dodatkowo dowódcy posiadają określony zasięg pola dowodzenia - jeśli jednostki rekrutowane przez danego bohatera znajdą się w tym polu, otrzymują bonusy zależne od jego zdolności przywódczych, zwykle bardzo wysokie - jednostki poza zasięgiem dowódcy właściwie nie mają szans w walce. Bohaterowie posiadają również manę, służącą do rzucania zaklęć (tak, nie zgadlibyście), natomiast punktów życia wszystkie jednostki bez wyjątku mają po 10. Warto jeszcze zauważyć, że zabicie dowódcy danej grupy oznacza wyeliminowanie z walki wszystkich podległych mu jednostek, a żołnierze kończący turę tuż obok własnego dowódcy odzyskują część punktów życia.
System rozwoju postaci jest dość typowy dla taktyków. Doświadczenie zdobywa się za pokonywanie przeciwników oraz używanie czarów. Po zdobyciu kolejnego poziomu postaci rosną statystyki - automatycznie, w zależności od klasy, może też ona uzyskać dostęp do nowych zaklęć. Po osiągnięciu przez postać 10 poziomu doświadczenia następuje zmiana klasy - za każdym razem mamy do wyboru dwie, różniące się rodzajem jednostek możliwych do przywołania oraz tym, które statystyki uznawane będą za wiodące, a przez to najczęściej rozwijane. Awans następuje trzy- lub czterokrotnie, co daje 10-14 podklas dla każdej postaci.

Przed walką poza wykupieniem jednostek można również nabyć przedmioty podnoszące statystyki postaci. Każdy z dowódców może używać broni oraz zbroi lub innego elementu garderoby. Wybór uzbrojenia ogranicza klasa postaci, mag czy kapłan zbroi płytowej nie założy, a barbarzyńca nie będzie biegał z kryształową kulą - no i bardzo dobrze. Złoto na te wszystkie świecidełka zdobywamy pokonując jednostki przeciwnika. Ogólnie ekwipunek mało rozbudowany, a ilość przedmiotów niestety nie rzuca na kolana - wszystkiego może kilkanaście sztuk. Trzeba jednak przyznać, że wszystkie są przydatne, każdego z nich używałam chociaż przez krótki czas.

Podsumowując: Der Langrisser to moim zdaniem najlepszy tRPG na SNESa i jeden z najlepszych, w które grałam. Rozbudowana i wciągająca fabuła, budowana również w czasie starć (postacie są na polu walki wyjątkowo gadatliwe), możliwość spojrzenia na te same wydarzenia z różnych stron w zależności od wybranej ścieżki i pełniejszego poznania historii i motywów poszczególnych postaci, a do tego bardzo duża liczba scenariuszy sprawia, że gra wystarczy na długo. Aby poznać wszystkie zakończenia trzeba ukończyć ją minimum czterokrotnie, a aby zobaczyć wszystkie możliwe scenariusze i rozgałęzienia fabuły - dziewięć razy. Bardzo podobało mi się też outro - poza ogólnymi informacjami, do czego doprowadziły nasze działania, poznajemy również dalsze losy poszczególnych postaci - przy czym w zależności od ścieżki fabularnej i dokonywanych wyborów są one różne. Do tego dochodzi dobra grafika, epickie niemal starcia i przyzwoity system rozwoju postaci. Jedyną wadą jest nieco zbyt niski jak na mój gust poziom trudności - mniej więcej od połowy gry moją podstawową taktyką stała się zamiana magów w snajperów - rekrutacja balist, poruszanie się przy użyciu teleportu i eksterminacja dowódców z bezpiecznej odległości - zdarzały się misje, które kończyłam w 3-4 tury. Są jednak także bitwy, w których trzeba solidnie przemyśleć strategię i dobór jednostek, a pośpiech jest bynajmniej niewskazany. Jednym słowem, jeśli lubisz gry taktyczne, a nie znasz jeszcze Der Langrisser, to... na co jeszcze w ogóle czekasz?

Moja ocena: 10/10


Autor: 5


Obrazki z gry:
Jednostek na polu walki naprawdę zatrzęsienie. Jednostek na polu walki naprawdę zatrzęsienie. Mapka świata i kolejne miliony idą na rzeź. Mapka świata i kolejne miliony idą na rzeź. Animowane starcia jednostek. Animowane starcia jednostek. Literki, cyferki, cały ten erpegowy szum. Literki, cyferki, cały ten erpegowy szum. I czyżby? Nieee, a jednak - Lotheneil skończyła Langrissera ;) I czyżby? Nieee, a jednak - Lotheneil skończyła Langrissera ;)

Dodane: 10.09.2007, zmiany: 21.11.2013



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.