Might & Magic: Clash of Heroes

Wydania
2009()
Ogólnie
Miks gry logicznej i strategii, z domieszką elementów RPG, na dodatek okraszony grafiką rodem z kraju kwitnącej wiśni. Z serią Might and Magic wspólnego to ma niewiele, ale i tak jest fajne.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Przyznam, że kiedy pojawiła się pierwsza zapowiedź nowej gry z "Might and Magic" w tytule miałem ogromne nadzieje na kawał porządnego, klasycznego RPGa. Biorąc poprawkę na moc obliczeniową DS-a liczyłem na coś w stylu World of Xeen, a fakt, że autor newsa użył jako ilustracji okładki z szóstej części serii, The Mandate of Heaven, tylko rozpalił moje nadzieje. Z czasem okazało się, że tak moje oczekiwania jak i ilustracja były całkowicie nietrafne. Kto mógłby się spodziewać, że finalny produkt okaże się miksem gry logicznej i strategii, z domieszką elementów RPG a na dodatek okraszonym grafiką rodem z kraju kwitnącej wiśni ?

Clash of Heroes najbliżej grom PuzzleQuestopodobnych, jednakże gra nie żeruje tylko na popularności tego gatunku (bo już chyba można mówic o tym jak o osobnym gatunku), ale bardzo sprawnie rozwija temat - zdecydowanie więcej tutaj strategii niż zwykłego przesuwania kulek. Zanim jednak zajmę się opisem rozgrywki, napiszę słówko o fabule, którą można streścic w ten sposób: złe demony chcą zawładnąc światem (znowu...). Nudne i ograne? Jak najbardziej, ale historię poznajemy z perspektywy różnych bohaterów (w kolejnych etapach gry wcielamy się w inne postaci. Dodam, że mi osobiście przypadły do gustu), zaliczając kilka zwrotów akcji, co w efekcie sprawia, że całośc nabiera głębi. Widac, że fabuła nie była dorabiana na siłę do gotowej gry.

Po świecie gry poruszamy się po z góry zaplanowanych ścieżkach, od jednego pola do następnego, przy czym rozgrywka nie jest całkowicie liniowa - gra obfituje w sporą ilośc zadań pobocznych, a lokacje obfitują w różne rozwidlenia. Gdy dochodzi do walki zostajemy przeniesieni na ekran taktyczny - tutaj gra odbywa się w turach, których długość zależna jest od ilości dostępnych ruchów. Nasze jednostki są ustawiane losowo na polu bitwy, a przenosić możemy tylko te ostatnie w danej kolumnie - ułożenie trzech jednostek tego samego typu w jednej kolumnie ("jedna za drugą") sprawia, że będą się one szykować do ataku (nie nastąpi on od razu, każda jednostka ma własny czas potrzebny do "załadowania się"). Natomiast ułożenie 3 lub 4 jednostek w jednym rzędzie zamieni je w mur, który automatycznie zostanie przesunięty na sam przód, chroniąc nasze oddziały. Formacji dla każdej z nacji (mamy Haven, Akademię, Inferno, Necropolis i Sylvan - mam nadzieję, że o nikim nie zapomniałem) jest 8-9 i podzielone są one na jednostki podstawowe, elitarne (za tymi w celu "naładowania" należy ustawić dwie jednostki podstawowe tego samego koloru) i czempionów (tu poświęcić trzeba aż cztery jednostki podstawowe). Na wesołą gromadę składają się elfy, niedźwiedzie, druidzi, magowie, szkielety i wiele, wiele innych, a różnią się one tak statystykami (siła, obrona oraz czas potrzebny do wyprowadzenia ataku) jak i wielkością (jednostki podstawowe zajmują jedno pole, elitarne - dwa, a czempioni aż cztery). Podczas ataku jednostki muszą przebić się przez mury przeciwnika oraz wrogich wojaków, a siła ich ataku pomniejsza się z każdą jednostką. Jeśli uda się "przebić" pozostałe obrażenia zostają zadane bohaterowi, a gdy pula jego HPków spadnie do zera - walka zostaje zakończona. Dodatkowo każdy w bohaterów dysponuje unikalną umiejętnością specjalną (jak magiczna strzała czy możliwość wyczarowania muru chroniącego naszego herosa), która użyta w odpowiednim momencie może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę. Dodam, że wróg także może skorzystać z dobrodziejstw tych skilli. Zdaję sobie sprawę, że strasznie namotałem i ci co nie grali mogą nie wiedzieć za bardzo o co chodzi, a ci co grali pukają się teraz w czoło, ale przyznam, że nie bardzo wiem jak opisać to inaczej. Nie pozostaje mi w takim wypadku nic innego, jak dodać tylko, że system walki jest świetny, często wymaga taktycznego myślenia i przewidywania ruchów przeciwnika oraz sprawia całą masę frajdy, moim zdaniem zdecydowanie więcej niż ten z Puzzle Questa. Za pokonywanie wrogów oczywiście dostajemy doświadczenie i zdobywamy kolejne poziomy, zwiększające nasze punkty życia i odporność murów. Doświadczenie zdobywają również jednostki, które biorą udział w walce i mogą osiągnąć maksymalnie piąty poziom.

Niestety nie mamy wielkiego wpływu na rozwój naszego bohatera, jako że nie jest on opisany takimi statystykami jak siła czy inteligencja i nie byłoby na co wydawać jakichkolwiek punktów umiejętności - od nas zależy tylko to z jakiego artefaktu będzie nasza postać korzystać. A tych jest całkiem sporo i warto poświęcić chwilę czasu na zadania poboczne, gdyż specjalne bonusy, które zapewniają nam magiczne przedmioty mogą sprawic, że gra będzie zdecydowanie łatwiejsza. Poziom trudności moim zdaniem nie jest specjalnie wygórowany, a same starcia nie należą do bardzo wymagających, jednakże jest kilka momentów kiedy trzeba się nieźle nagimnastykować oraz chwilę polevelować.

Poza normalnymi starciami mamy również pojedynki z bossami oraz puzzle. W tych ostatnich naszym zadaniem jest ubicie wszystkich jednostek przeciwnika w jednej turze - trzeba się naprawdę nieźle nagłówkowac, ale warto, jako że nagrodami bywają artefakty oraz pieniądze i surowce (za które wykupujemy nowe jednostki).

Oprawa audio jest jak najbardziej przyzwoita, ale przyznam, że sam grałem na przyciszonym dźwięku. Grafika ma swój urok, chociaż wygląd niektórych postaci jest trochę kontrowersyjny. Mimo wszystko jednak gra wygląda naprawdę ładnie.

Podsumujmy: Clash of Heroes okazało się wyjątkowo dobrym tytułem, moim skromnym zdaniem dużo lepszym od PQ: Challenge of The Warlords i uważam, że jest to jedna z ciekawszych gier na kieszonkonsolkę Nintendo.

Moja ocena: 4/5


Obrazki z gry:

Dodane: 07.04.2010, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.