Rune Factory: A Fantasy Harvest Moon

Rune Factory: Shin Bokujou Monogatari (JAP)
Wydania
2006()
2007()
Ogólnie
Harvest Moon, symulator rolnika, spotyka rpg. Wreszcie! I dobrze na tym wychodzi :)
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Rune Factory: A Fantasy Harvest Moon, bo o tej grze w tym tekście mowa, rozpoczyna się jak każdy standardowy jRPG. Po włożeniu carta do konsoli wita nas bardzo ładna animacja przedstawiająca głównego protagonistę oraz, być może, jego przyszłą partnerkę. Intro wykonane oczywiście w mangowej konwencji oraz z lekko j-pop'owym podkładem muzycznym. Samą grę rozpoczynamy w momencie, gdy nasz bohater [możemy go nazwać sami - domyślnie Raguna], skrajnie wyczerpany po długiej podróży, dociera do bram małej mieściny, gdzie znajduje go energiczna, lecz lekko dziwaczna dziewczyna imieniem Mist. Jak to zwykle bywa nasz heros nie pamięta kim jest, ani skąd przybył, więc Mist zaprasza go na swoją farmę. Na miejscu jednak okazuje się, że pojawił się tam paskudny potwór i chcąc, czy nie, stajemy w obronie dzierlatki, prosząc ją o jakąś broń. I wszystko wydawało się normalne, dopóki zamiast miecza zostajemy uraczeni... motyką. Szybkie rozprawienie się z intruzem i nasza uratowana panna stwierdza, że mamy talent, dlatego też możemy zamieszkać na jej farmie i doprowadzić to miejsce do ładu [bo się panience oczywiście robić nie chce i jelenia szuka]. Z braku alternatywy zakwaterowania przyjmujemy propozycję... i tak, po raz kolejny, zaczyna się nasze sielankowe życie na farmie i po raz pierwszy w serii bardziej niebezpieczne poza nią.

Już od pierwszych minut gry urzeka nas grafika - akcja toczy się na dolnym ekranie, górny pozostawiając na mapę okolicy. Wszystkie lokacje są ręcznie rysowane i bogate w detale, aż miło zatrzymać się na chwilę i podziwiać otoczenie, które w dodatku zmienia się wraz z porami dnia i roku. NPC również obdarzeni są ładnymi mangowymi portretami, aż chce się rozmawiać. Jedynym mankamentem tutaj są trójwymiarowe postaci i potwory, gdyż są po prostu brzydkie i nijak nie wtapiają się w otoczenie. Gdy widzimy jakąś postać, zazwyczaj bardzo ciężko ją rozpoznać dopóki nie ujrzymy jej wizerunku podczas rozmowy. Również znalazło się parę zwolnień oraz zakłamań graficznych w modelach, ale występowały one rzadko i jedynie podczas walk z bossami.
Harvest Moon nigdy nie posiadał zbyt rozbudowanej fabuły, nawet nie starał się mieć - ot dostajemy farmę i zaczynamy się nią opiekować tak, by w ciągu kilku lat przynosiła duże zyski, a my, byśmy zdołali założyć rodzinę. Niestety stworzenie z tej gry pełnoprawnego erpega wymaga czegoś więcej - i w tym aspekcie twórcy specjalnie się nie wysilili. Żyjemy spokojnie na farmie, z czasem okazuje się, że znamy się na magii i fechtunku, posiadamy pewne nadprzyrodzone zdolności, a w jaskiniach zaczęło roić się od potworów [bez wątpienia KTOŚ za tym stoi]... Historia jest przewidywalna do bólu, i co więcej, przez pierwsze kilkanaście godzin gry nie rozwija się prawie wcale.

Całe szczęście fabularne braki gra nadrabia dużą dawką grywalności. Dostępnych jest ogromna liczba zadań, które możemy wykonać, więc nie sposób narzekać na nudę. Debiutantem w tej dziedzinie niewątpliwie są wyprawy do dungeonów. Nasz heros nareszcie został obdarzony porządnymi współczynnikami, co więcej, ekwipunek został znacznie poszerzony - nie jesteśmy już ograniczeni tylko do kosy, motyki i sierpa. Możemy, jak na prawdziwego bohatera przystało, władać różnorakimi mieczami, włóczniami, toporami i młotami bitewnymi, jak również i magią. Z uzbrojeniem jest już trochę gorzej, bo mamy tylko tarcze i akcesoria typu buty czy amulety, ale ogólnie nie ma na co narzekać. Autorzy przygotowali dla nas 8 jaskiń, na końcu których czeka nas nic innego jak walka z bossem, zazwyczaj parę razy większym od nas. Oczywiście na naszej drodze staje wiele poczwar, które należy zlikwidować, by otworzyły nam się drzwi do ostatniej komnaty. Wbrew pozorom potwory nie są tutaj tylko zbędnym dodatkiem, byśmy musieli torować sobie drogę. Po wybudowaniu stajni oraz zdobyciu odpowiedniej rękawicy możemy oswoić każdego z nich i przeprowadzić na naszą farmę. Zalatuje pokemonami? Niekoniecznie. Nie sztuką jest złapać je wszystkie, sztuką jest łapać odpowiednie ich rodzaje, by później przydały nam się one w gospodarstwie. Nasze potworki w pewnym sensie zastępują zwierzęta znane z poprzednich części - typy latające znoszą jajka, owcopodobne dają wełnę itp. choć w odróżnieniu od zwierząt, mogą też pomagać w uprawie podlewając grządki i zbierając plony oraz uczestniczyć razem z nami w naszych podróżach.

Ale nie samymi przygodami człowiek żyje i trzeba jakoś zarobić na życie - fundamentalnym sposobem zdobycia pieniędzy jest oczywiście rolnictwo, na naszej własnej farmie, bądź w samych jaskiniach, gdzie panuje zawsze jedna, określona pora roku. W aspekcie uprawy roli nic się nie zmieniło - wciąż procedura zaczyna się od oczyszczenia terenu z chwastów, konarów czy kamieni, następnie oramy ziemię, by w końcu rozsiać nasiona w kwadracie 3x3 i pamiętać o codziennym podlewaniu. Oprócz uprawy warzyw i owoców możemy zająć się połowem ryb, kopaniem w skałach, wycinką drzew, a po odpowiednim rozbudowaniu domu także kowalstwem, farmacją, gotowaniem oraz dekorowaniem. Każda z tych czynności, jak również i władanie mieczem, posiada własny współczynnik, który rośnie podczas jej wykonywania sprawiając, że stajemy się coraz lepsi w danej dziedzinie. Niestety, nasz gieroj tytanem nie jest i posiada ograniczone pokłady siły, dlatego w grze, obok standardowego współczynnika HP, zaimplementowano również RP, czyli Rune Points. W praktyce wygląda to tak, że każda czynność [nie licząc biegania i podnoszenia przedmiotów] zabiera określoną ilość RP, a jako, że posiadamy ich strasznie małą ilość, gdy ich zabraknie zaczyna zjadać nasze HP - gdy te punkty z kolei się skończą, mdlejemy. Jeśli upadliśmy na farmie lub w mieście, to dobra nasza, budzimy się na drugi dzień rano w szpitalu. Jeśli jednak wycieńczyliśmy nasz organizm w jaskini, to niestety wiąże się to ze śmiercią. Przez to musimy dokładnie rozplanować nasz rozkład dnia nie tylko w czasie, ale i w ilości wykonywanej pracy.

Po pracy przychodzi jednak czas relaksu. Dobrym pomysłem na spędzenie reszty dnia jest pogawędka z mieszkańcami miasta, od czasu do czasu przemawiających do nas nawet z głośnika. Kto wie, może poznamy tą jedną jedyną i spróbujemy skraść jej serce [i przy okazji zadbać w ten sposób o potomstwo]? Ponadto warto udać się na krótka przechadzkę i wsłuchać się w muzykę, której nie jesteśmy w stanie poświęcić dostatecznej uwagi podczas zajętego dnia. Nie jest to majstersztyk, ale jest co najmniej dobra i idealnie pasuje do sytuacji, pozwalając się wyluzować, a gdy trzeba, trzymać w napięciu. Jeśli i to nam obrzydnie, w ostateczności możemy udać się na regenerującą kąpiel do łaźni, kupić książkę w księgarni albo spędzić resztę wieczoru przy soku w pubie. Ale pamiętaj, by wcześnie położyć się spać, jutro kolejny ciężki dzień pracy i przygód...

Podsumowując. Rune Factory: A Fantasy Harvest moon to produkt solidny, choć nie bez wad. Sztampowa fabuła oraz problemy z brzydotą trójwymiarowej grafiki są jednak niezauważalne przy tak pięknych lokacjach, porządnej muzyce oraz niesamowicie wciągającej rozgrywce. Pomimo wielu innowacji to wciąż w dużej mierze ten sam Harvest Moon co kiedyś, więc antyfanów poprzednich i ta część nie zadowoli. Jeśli natomiast podobały ci się poprzednie rolnicze zmagania, bądź nie miałeś jakiejkolwiek z nimi styczności - nie zastanawiaj się dłużej, tylko maszeruj do sklepu, bo to zupełnie nowe doświadczenie. Ostrzegam, ta gra potrafi wymazać wiele godzin z życiorysu.

Na dobre:
+ piękne, ręcznie rysowane lokacje
+ unikalne połączenie rolnictwa oraz RPG przynosi powiew świeżości w serii i nie wydaje się wymuszone
+ wiele zajęć do wykonania
+ przynajmniej kilkadziesiąt godzin gry
+ to wciąż Harvest Moon ;)

Na złe
- brzydkie, trójwymiarowe modele postaci i potworów
- sztampowa i prawie niezauważalna fabuła
- praktyczny brak użycia stylusa
- to wciąż Harvest Moon :/ [i gdzie jest pies?!]

Fabuła: 5
Grafika: 8.5
Muzyka: 8
Rozgrywka: 9.5
Ogółem: 7.8/10


Obrazki z gry:

Dodane: 01.01.2008, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.