Chinese Paladin: Sword and Fairy 6
仙劍奇俠傳六
Wydania
2015( Box)
2017( Steam)
2017( Steam)
Ogólnie
RPG produkcji chińskiej. Oferuje ciekawą historię osadzoną w mitologii Państwa Środka, interesujących i dobrze nakreślonych bohaterów i liczne zwroty akcji. Tłumaczenie niestety, jak to bywa w przypadku produkcji firmy Softstar jest koszmarne, nie brakuje również niedociągnięć w sferze mechaniki.
Widok
TPP
Walka
Turowa

RECENZJA

Poniższy tekst pochodzi prosto z mojego wątku backlogowego, jest to więc raczej zbiór luźnych uwag, a nie pełnoprawna recenzja. Spodziewajcie się więc braku części opisowej, ogólnej lakoniczności i jeszcze większej subiektywności niż zwykle. Zostaliście ostrzeżeni.

Opowieść ta rozpoczyna się, gdy dwójka bohaterów spotyka w mieście lokalnego wielmożę. Wskutek nieporozumienia szybko dochodzi do walki. Gdy konflikt zostaje zażegnany okazuje się, że całą trójkę łączy ten sam cel - prowadzenie śledztwa w sprawie tajemniczego kultu, odpowiedzialnego ponoć za porwania i zabójstwa. To oczywiście dopiero początek przygody, w trakcie rozgrywki przyjdzie nam bowiem wmieszać się w walkę potężnych mocy o dominację nad Dziewięcioma Źródłami, które dbają o prawidłowy przepływ energii pomiędzy światami, dążąc do przywrócenia równowagi, której zachwianie grozi, a jakże, całkowitą zagładą.

To, co cenię w grach RPG pochodzących z Państwa Środka to ich odmienność od głównego nurtu - Chiny mają swoją własną mitologię i tradycje - i to widać. Weteran jRPG (za którego nieskromnie pozwolę sobie się uważać) łatwo rozpoznaje typowe dla gatunku klisze, przez co historie stają się często przewidywalne. Chinese Paladinowi, dzięki swojej odmienności, kilkakrotnie udało się mnie zaskoczyć. Fabuła zdecydowanie nie ma się tu czego wstydzić - jest rozbudowana, pełna zwrotów akcji i interesujących bohaterów.

Niestety nie wszystko wygląda tak różowo. Największym problemem jest dla mnie jakość tłumaczenia - jest po prostu koszmarne, wielokrotnie przyszło mi zastanawiać się, co właściwie jego autor miał na myśli - a już intro to szczyt wszystkiego. Ma ono wprowadzać tajemniczy i mistyczny klimat, a wychodzi niezamierzona komedia. SoftStar (producent tego tytułu, jak również wydawca krytykowanego przeze mnie za to samo The Gate of Firmament) naprawdę powinien zatrudnić kogoś, kto znajomość angielskiej gramatyki ma więcej niż przelotną.

Drugą niezbyt pozytywną w moim odczuciu cechą wspólną obu produkcji jest nadmiar statycznych konwersacji w stosunku do aktywnego gameplay'u. Co prawda proporcje te nie są tu aż tak zaburzone jak w przypadku GoF, ale wciąż wielokrotnie kolejna cutscenka aktywuje się dosłownie kilka kroków przebiegniętych po mapie po poprzedniej.

Inna sprawa, że sama sfera rozgrywki również pozostawia nieco do życzenia. Sterowanie jest mało wygodne (żeby zmienić kierunek biegu zgodnie z kamerą trzeba trzymać wciśnięty PPM, bo inaczej postać biegnie tam, gdzie ona sama jest skierowana, a skok jest wyjątkowo nienaturalny i nieprecyzyjny). Jeśli dodamy do tego fakt, że elementów zręcznościowych typu skakanie po ruchomych platformach nie brakuje, stanowi to doskonały przepis na źródło frustracji gracza. Dość powiedzieć, że pierwszą tego typu sekwencję przeszłam gdzieś za dziesiątym razem. Po pewnym czasie da się do tej toporności przyzwyczaić i idzie już sprawniej, ale kilka ciepłych słów pod adresem twórców poleci na pewno.

Kolejnym elementem, co do którego mam nieco mieszane uczucia jest walka. Z jednej strony jest bardzo dynamiczna - choć przebiega w turach, to rozgrywane są one jednocześnie dla wszystkich członków naszej drużyny. W danym momencie kierujemy tylko jedną osobą (choć możemy je zmieniać w locie), resztę przejmuje AI - i spełnia swoje zadanie, choć bez iskier geniuszu. Co potężniejsze ataki wymagają wykonania prostego QTE (kliknąć konkretne miejsce na ekranie czy przeciągnąć kursorem po linii). Same umiejętności są bardzo widowiskowe (przeważnie obserwujemy na ekranie prawdziwą feerię ognia czy błyskawic). Z drugiej natomiast - starcia potrafią być momentami naprawdę chaotyczne. W razie potrzeby zawsze można aktywować tryb automatyczny, wybierając przy tym ogólną taktykę (znaczy - czy postacie mają skupiać się na ofensywie, defensywie czy regeneracji zdrowia). Dodatkowo część bossów obdarzona została zdecydowanie zbyt dużą liczbą punktów życia, przez co walka z nimi potrafi trwać ponad 20 minut.

Czy więc mimo tej litanii żalów warto po ten tytuł sięgnąć? Moim zdaniem tak - jeśli szukamy odmiany po dziesiątkach zbliżonych do siebie zachodnich lub japońskich produkcjach, w których niewiele już jest w stanie nas zaskoczyć. Chinese Paladin przynosi powiew świeżości. Niestety przed kontaktem z nim należy uzbroić się w sporą dawkę cierpliwości i wyrozumiałości dla rozmaitych niedociągnięć i bolączek. Ja mimo wszystko bawiłam się doskonale i dałam się porwać na ponad 40 godzin. Rozumiem jednak i przyznaję, że nie jest to produkcja dla każdego i z tuzami gatunku nawet nie ma co się mierzyć.


Autor: 3


Obrazki z gry:
Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC) Chinese Paladin: Sword and Fairy 6 (PC)

Dodane: 06.04.2019, zmiany: 06.04.2019


Komentarze:

Mam wersję PS4, zobaczymy czy mniej błędów niż na PC

Astarell


[Gość @ 07.04.2019, 15:55]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.