Chrono Trigger
Wydania
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
Ogólnie
Niespodziankowa konwersja na PC jednego z największych hitów lat 90 ze SNESa. Po początkowych problemach z licznymi błędami, wersja nadaje się już do przyjemnej gry. Dodano nawet trochę nowej zawartości.
Widok
izometr
Walka
fazówka

RECENZJA

Klasyka. A jednak na PC i Steam wprowadzona cichaczem, bez szumu z końcem lutego 2018. W sumie to gra jest mniej popularna niż tytuły serii Final Fantasy z tamtego okresu, choćby jej szósta odsłona. Gdyby przyszło mi wybierać, to bez zastanowienia brałbym Chrono Trigger'a. Konkrety? No to dajemy.

Zaczynamy w dniu Festivalu Milenijnego w roku 1000 AD jako młody chłopak Crono. Noc była ciężka, bo nie szło się doczekać, wszak następny taki festiwal za tysiąc lat dopiero. Niewyspany, ale energiczny protagonista wybiega z domu i biegnie do czekających go atrakcji, w przelocie inkasując kieszonkowe. Na miejscu w nagłych okolicznościach (które prawie kończą się zagubieniem przez pannicę biżuterii!) poznaje Marle i zgadza się aby mu towarzyszyła w zwiedzaniu. Oboje idą na niesamowity show jego przyjaciółki z dzieciństwa: Lucca to genialna (tu zdania bywają podzielone) wynalazczyni i niedawno zbudowała teleporter, taki jak w Star Treku. Oczywiście jako przyjaciel Crono zgadza się przetestować urządzenie, bo widzowie są zdecydowanie sceptyczni wobec prób nakłonienia ich do skorzystania z tej atrakcji. Bohater wchodzi na podest, urządzenie jest uruchamiane... i pojawia się na drugim podeście żywy i cały zdrowy. Dobra, też chcę! - mówi Marle. Operacja zostaje powtórzona, ale ustrojstwo dziwnie reaguje z wisiorkiem dziewczyny, w efekcie czego wssysa ją tajemniczy portal, a ona upuszcza naszyjnik. Crono podnosi naszyjnik i wyrusza za nią i pojawia się gdzie...? Ano nie gdzie, ale kiedy? Zadaje się, że naszyjnik wzbogacił z jakiegoś powodu teleporter o możliwość podróży bardziej w czasie niż przestrzeni. Tak wygląda zawiązanie akcji. W trakcie jednej z przymusowych podróży w czasie bohaterowie poznają przyszłe losy planety i zagładę, którą przyniesie Lavos wypełzający z czeluści ziemi. Naturalnie bogaci w wiedzę młodzi postanawiąją bieg historii odwrócić. Czeka ich mnóstwo epickich przygód.

Podróż w czasie to lubiany przez twórców scenariuszy koncept. Był szkieletem bardzo poważnych w wymowie dzieł, ale i lekkich komedyjek. Chrono Trigger ma wesołkowatą konwencję, choć sam motyw zapobiegnięcia nadchodzącej zagładzie potraktowany jest z należytą powagą. To jedna z fascynujących cech tej gry: labilność nastroju. Gra potrafi częstować nas niemal slapstikowymi gagami i dialogami godnymi najlepszych komediowych anime, a rozdział później fundować nam przeprawę przez mroczny i pełen nieumarłych oraz spętanych dusz zamek władcy potworów. Wymienianie zwrotów akcji i tarapatów, które spadają na naszych herosów byłoby z mojej strony psuciem całkiem niezłych niespodzianek.

Nasi bohaterowie to wojownicy z różnych środowisk i epok. W trakcie rozgrywki poruszamy się grupą złożoną z trzech i w przeciwieństwie do większość produkcji Final Fantasy - tu jest to wyjaśnione fabularnie. Sama podróż poprzez świat jest bezpieczna, ale walki są istotnym elementem gry. Te zdarzają się dopiero w trakcie zwiedzania lokacji - jeżeli postanowimy zaatakować napotkane tam stworzenie. Przyznam, że odpowiadało mi takie rozwiązanie, bo w seriach FF irytowały mnie losowe walki zdarzające się ot tak, bo tak. Tutaj zazwyczaj możemy sami zainicjować starcie i odbywa się ono w tej lokacji, nie zostajemy przeniesieni do domyślnej "scenerii walki". Położenie walczącego względem przeciwników ma tu niebagatelne znaczenie, gdyż część technik ma zasięg obszarowy. Nasze postacie walcząc ramię w ramię uczą się też mocnych technik łączonych. Wspomniana to nie tylko zwykłe dodanie jednej techniki do drugiej, bo może wyłonić się z tego zupełnie nowa jakość, choćby i technika lecząca. Sama walka odbywa się quasi-turowo czyli po napełnieniu wskaźnika inicjatywy postać może podjąć akcję. Oczywiście aby techniki łączone zadziałały konieczne jest aby każda zaangażowana postać była obecnie zdolna do wykonania akcji. Walki są emocjonujące i wymagają niejednokrotnie taktycznego podejścia z racji odporności przeciwników czy kontrataków wykonywanych warunkowo - przykładowo gdy zaatakujemy korpus czy magią. Tłuczenie do oporu słabszych przeciwników aby rozwinąć postacie jest zbyteczne, bo trudność walk jest rozsądnie zwiększana wraz z postępem scenariusza.

Gra ma również sporo minigierek, płynnie w niej umieszczonych, bo nie zakłócają przebiegu gry. Wręcz część wpleciono w bieg fabuły. Są ciekawym urozmaiceniem rozgrywki, które ją umilają bez zmuszania nas do męczenia się aby zdobyć jakiś supermiecz czy znakomity pancerz. Po za tym - no co to za festiwal bez gier i zabaw?

Gra ma wartką akcję, fabuła nie daje nam chwili wytchnienia, bo ciągle coś się dzieje. Stawia przed nami wyzwania jakie pokonujemy dzięki możliwości podróży w czasie. I pal licho wszelkie paradoksy dziadka i temu podobne, bo to gra, a nie podręcznik do fizyki. Ma stanowić źródło rozrywki i dostarczyć wrażeń, może nawet wzruszeń, co przyznam że się zdarza i mnie. Sama gra ma ponad 13 zakończeń, ale większość możemy odkryć dopiero po przejściu gry dzięki trybowi New Game+ czy rozpoczęcia gry od początku, ale z poziomem, umiejętnościami i ekwipunkiem protagonistów zdobytym przed zakończeniem gry. Bez psucia przyjemności poznawania tychże dodam tylko, że podobnie jak gra: część jest w tonie poważnym, a część wręcz przeciwnie.

Nasze uszy są raczone muzyką w formacie midi i pomimo ponad dwóch dekad na karku ścieżka dźwiękowa jest nadal jedną z lepszych jakie słyszałem. Naprawdę to niesamowite ile można było dać wirtuozerii będąc ograniczonym możliwością tego formatu muzycznego.

Dobra, teraz trochę zdań dla tych co tytuł znają i o jakość konwersji pytają. Na chwilę obecną po wprowadzonych łatkach gra jest zdatna do użytku, choć pomiejsze babolki się zdarzają. Nie są to jednak błędy uniemożliwające spokojną grę i marudzić będą tylko malkontenci i fanatyczni jej wyznawcy. Gra przypomina wersję z Playstation, choć brakuje bestiariusza. No i nie idzie zrobić zrzutu ekranu z filmików poprzez Steam, bo otrzymujemy czarny ekran jako obraz. Dialogi lekko uwspółcześniono, więc może wystąpić lekki dysonans. Dodano za to nową zawartość, choć tu opinię mam niejednoznaczną. Z jednej strony dobrze, że mam możliwość odkrycia czegoś nowego, ale z drugiej miałem odczucie że jest to dorzucone jakby na siłę i nie czuć w tym jedności z główną linią fabularną, jak było choćby z zadaniami pobocznymi pod koniec gry. Gra ma też osiągnięcia, każde jest powiązane z odpowiednim zakończeniem.

ZALETY:
+ Fabuła
+Muzyka, muzyka, muzyka
+ Lekkostrawny humor nie kolidujący z powagą fabuły

WADY:
- Te drobne bugi
- Gdzie jest bestiariusz?
- Niemożność zrobienia zrzutów ekranu filmików

Osoby, które grałyby w tę grę:
+ Doktor Who
+ Gottfried Plattner
+ Albert Einstein

Osoby, które nie grałyby w tę grę:
- Cthulhu
- Brutus
- Richard Dawkins

Moja ocena: trochę naciągane 5/5


Autor: 5


Obrazki z gry:
Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC) Chrono Trigger (PC)
/obrazki dostarczył Ksiadz_Malkavian/

Dodane: 01.03.2018, zmiany: 18.09.2018


Komentarze:

No właśnie o to chodzi. Pikseloza jest ok, ale tylko w niskich rozdzielczościach, które powodują mniej wyraźny obraz dzięki czemu nie ma tych kwadratów tak wyostrzonych i tak jak kolega pisze w wyższych rozdziałkach gryzie się to z interfejsem w HD. Ja się osobiście dziwię, że w tych odgrzewanych produkcjach nie dadzą w opcjach jakiegoś wygładzenia obrazu, filtru rozmywającego itp. Przecież to żaden problem dodać takie opcje.


[Gość @ 21.09.2018, 14:28]

Port PC daje albo pikselozę (gryzącą się z wyższej jakości elementami interfejsu) albo niespójne rozmycie z różnymi dziwnymi artefaktami. Jak rozumiem, jest i tak lepiej niż było na samym początku, przed serią łatek. W każdym razie, w emulatorach możliwości są dużo większe, bo istnieje multum filtrów i shaderów, w tym nawet filtry CRT, które symulują zakrzywienie ekranu CRT, jeśli ktoś lubi takie klimaty :) Osobiście lubię po prostu delikatne, ale spójne rozmycie obrazu (bilinear filter) z zachowaniem oryginalnych proporcji. A oczywiście najlepiej gra się na prawdziwym kineskopowym TV :)


[mziab @ 20.09.2018, 11:18]

Ale przecież pikseloza jest cudna.
Venra


[Gość @ 19.09.2018, 23:45]

Grałem chwilę w tą wersję, ale wolę grać na emulatorze SNES'a, po pierwsze na emu nie ma takiej pikselozy i gra wygląda dużo lepiej, po drugie jest świetne spolszczenie :-) Pozdr Mziab


[Gość @ 19.09.2018, 12:15]

Jedna drobna uwaga: gra nie używała standardu ani formatu MIDI. Nie każda syntezowana z nut (nie streamowana z wav/mp3/ogg itd.) muzyka to midi. Chiptune to dokładniejsze określenie. W zasadzie, jeśli można to do czegoś porównywać, to najprędzej do trackerowych plików MOD, gdzie oprócz nut dla kilku ścieżek zapisane były również sample.

A poza tym zgadzam się, gra jest genialna, jak również jej muzyka. To jeden z tytułów, do których regularnie powracam, choć ograłem go chyba z 20 razy przez lata. Fajna, lekka rozrywka i rozwiązania wyprzedzające epokę (walka na tym samym ekranie, potwory widoczne na mapie zamiast random encounterów, New Game+). Chrono Cross był już nieco inny, choć też zdecydowanie wart uwagi, choćby z uwagi na wizualia i fantastyczny soundtrack.


[mziab @ 18.09.2018, 18:14]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.