Final Fantasy XV
Final Fantasy XV Windows Edition
Wydania
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2018( Steam)
2019()
Ogólnie
I doczekaliśmy się - kolejna odsłona genialnej serii wyszła na PC. A jeśli poczekacie jeszcze trochę, pogracie sobie w nią dzięki pracy fanów - również po polsku. Obrazki z tejże wersji możecie pooglądać nawet już teraz.
Widok
TPP
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Długo musieliśmy czekać na pełnoprawną odsłonę serii FF. Gra przeszła produkcyjne piekło i jak to w takich przypadkach bywa, można było oczekiwać słabizny. Spokojnie, tym razem się udało, ale widać gołym okiem zmiany. Czy na lepsze? To zależy od oczekiwań.

Na potrzeby gry utworzono uniwersum rozproszone na różne środki przekazu: gry, filmy oraz książki. Zaangażowany w fabułę gracz będzie nieco poirytowany brakiem pełnej jasności obrazu. Żeby odczuwać pełnię wrażeń opowiadanej historii trzeba zapoznać się przynajmniej z całkiem niezłym filmem "Kingslaive" zrealizowanym w technice CGI. Nie jest to jednak konieczne, można czerpać radość z rozgrywki ignorując fabułę nawet w takim gatunku jak jrpg.

Rozgrywka to otwarty świat. Mam na myśli pełny swobody jeden otwarty teren, a nie półotwarte światy złożone z kilkunastu części połączonych w jeden twór małymi przejściami. Taki rodzaj świata jest rzadkością w grach jrpg. Otwarte światy mają pewien problem do rozwiązania, no bo jak połączyć pełną swobodę z interesującą fabułą. Skyrim postawił na eksplorację, ale miał średnią fabułę i generyczne zadania. Wiedźmin 3 znowuż miał świetne zdania poboczne, ale duży świat wypełnił powtarzalnymi aktywnościami w celu zniwelowania pustki. No i w końcu Elex, zero sandboksowości. FFXV stawia jednak na japońskość, czyli dość pustawy świat, ale oczywiście zapotworzony. Mało jest pytajników, ale dość dużo innych znaczków. Zwykle są to ikonki oznaczające roślinki, minerały czy przedmioty do zebrania. Za bardzo nie ma sensu specjalnie tego zbierać, bo odradzanie tych rzeczy jest dość szybkie, a ciekawy skarby i tak są zwykle nieoznaczone. Zadania poboczne to zwykła żenada, podążaj do wskaźnika i wróć. Podobnie zadania łowcy potworów, za wyjątkiem jednego, gdzie pokazano, że można zrobić to z polotem. Jest za to sporo opcjonalnej zawartości: lochy, bazy, znajdźki (kustomizacja samochodu i chocobo, upgrade broni) oraz sporo minigierek. Możemy się ścigać monster truckiem (jak rozbudujemy samochód) oraz na chocobo. Jest gierka typu pinball oraz łowienie ryb. Te ostatnie jest dość zaawansowane jeśli chodzi o mechanikę. Wybieramy różne rodzaje wędek, linek, kołowrotków oraz dobieramy przynęty do różnych gatunków ryb. Ogólnie jest co robić, aczkolwiek nie każdemu się to może podobać.

Jednak druga połowa gry skupia się na fabule i rezygnuje z otwartego świata na rzecz liniowej rozgrywki w zamkniętych lokacjach. Najwięcej narzekano na jeden z rozdziałów, gdzie akcja skupiona była na pseudoskradaniu bez możliwości normalnej walki. Zostało to jednak poprawione i dopisano alternatywny rozdział, gdzie ten skradankowy etap można przejść inaczej (żeby nie spojlerować).

Walka to również duża zmiana i to tak duża, że FFXV jest już innym gatunkiem: action jrpg. Walczymy (sterujemy) tylko jednym bohaterem, księciem Noctisem, który może używać kilku rodzajów broni białej lub palnej, magii oraz specjalnego królewskiego oręża. Może on zmieniać rodzaj broni w locie do 4-ech sztuk. Noctisowi towarzyszy trzech współtowarzyszy, ale oni nie mogą używać magii, używają jednego rodzaju broni, a ich poczynaniami steruje komputer. Możemy jednak wydawać polecenia wykonania specjalnego ataku poszczególnym członkom drużyny. Jeśli chodzi o walkę bronią to Noctis ma do dyspozycji zwykły atak, unik oraz tzw. warp-strike (teleport połączony z atakiem). Dodatkowo może używać przedmiotów. Żeby atakować wystarczy trzymać przycisk, a Noctis sam podejdzie i zacznie atakować. Jest to koronny zarzut co niektórych, że walka to prosty samograj. Nie jest to prawda, pomimo niskiego poziomu trudności trzeba kombinować, a i wyzwań nie brakuje, tylko trzeba ich poszukać. Walka jest widowiskowa, ale posiada kilka wad: totalny chaos, dziwny system lockowania przeciwników oraz wariująca kamera. Istnieje też tryb Wait Mode, który pauzuje walkę, co wprowadza niby taktyczne elementy.

Magia wymaga szczególnego omówienia, bo to słaby element bitew. Po pierwsze czary trzeba stworzyć miksując elementy trzech żywiołów co już ogranicza ich ilość w porównaniu do reszty gier FF. Dodatkowy katalizator dodaje różne efekty typu leczenie, szybkość, trucizna do głównego ataku opartego na żywiołach. Ilość czarów zależy od ilości posiadanych magicznych flaszek znajdowanych w świecie gry. Najgorszy element to konieczność absorpcji żywiołów z przyobozowych miejscówek, a zwykle nie jest to po drodze. Magia jest potężna, ale też rani naszych towarzyszy i ponowność użycia odnawia się powoli, co predysponuje gracza do porzucenia tego elementu rozgrywki. Istnieją też summony, ale znowuż, to gra decyduje kiedy pojawi się taka opcja i to gra decyduje jaki summon się pojawi.

Co do mechaniki rozwoju postaci, to mamy dość standardowe drzewka, na które wydajemy punkty AP. Drzewka podzielono na kilka rodzajów jak walka, eksploracja, magia i jeszcze parę. Generalnie drzewko jest wspólne dla całej drużyny, ale poszczególne liście mogą dotyczyć poszczególnych postaci. Poza tym dużo elementów gry poddano levelowaniu. Członkowie drużyny awansują na poziomy doświadczenia, każdy z nich podnosi poziom swojego hobby. Noctis jest zapalonym wędkarzem, inny fotografem, kucharzem czy surwiwalowcem. Podobnie levelują ataki specjalne towarzyszy oraz chocobo. Jest tu też pewien element taktyki, bo punkty doświadczenia są zbierane niejako na zapas, by w momencie snu zostały dodane do pełnej puli co pozwala awansować. Miejsce spania uwzględnia współczynnik zwiększający punkty doświadczenia, w hotelach większy od 1. W obozie jest równy 1, ale za to można upichcić sobie jedzenie, które w grze stanowi rodzaj buffa.

Technikalia. Grafika to w zasadzie tip top (jak na rpg oczywiście). Ładny, otwarty świat. Świetne projekty i animacje potworów. Dysproporcja graficzna ważnych postaci i mniej istotnych npc. Ci pierwsi są dopracowani i często widać ich azjatyckie pochodzenie, zaś reszta to proste modele rodem z Elexa. Muzyka jest na wysokim poziomie, a dodatkowo można zebrać soundtracki z innych gier serii i puszczać sobie w samochodzie lub w czasie jazdy na chocobo. Brakowało świetnych filmów CGI, coś tam się przewijało, ale to zbyt mało. Słabo wyglądają przedmioty znajdowane podczas eksploracji, zwykle jest to świecący punkt. Cieszy duży arsenał opcji graficznych i w zasadzie gra działała bez zarzutu za wyjątkiem jednego glitcha objawiającym się migotaniem tekstur. Błąd ten nie występuje na wszystkich konfiguracjach, ale jest dość powszechny, da się go tylko zminimalizować, a na naprawiający patch nie ma co liczyć.

Moja ocena: 4/5


Autor: 4


Obrazki z gry:
Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC) Final Fantasy XV (PC)

Dodane: 09.03.2018, zmiany: 05.06.2019


Komentarze:

Nie "Window", tylko "Windows" :P


[Gość @ 02.02.2019, 22:47]


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.