Namco X Capcom

Wydania
2005()
2008()
Ogólnie
Połączenie taktycznego erpega i bijatyki z setkami postaci znanymi z gier Namco i Capcom. Niemożliwe? A jednak - a na dodatek dostępne po angielsku dzięki fanowskiemu tłumaczeniu.
Widok
izometr
Walka
turówka/bijatyka
Recenzje
Venra
Autor: Venra
25.05.2011

Crossover totalny
Pojęcie "crossover" najbliższe jest sercu fanów komiksów. Gdyż właśnie w świecie komiksowym dochodzi do najliczniejszych spotkań różnych postaci z różnych uniwersów i wydawnictw czy firm. Spotkanie Aliena i Predatora nastąpiło po raz pierwszy właśnie na łamach komiksu. Spotkanie Batmana ze Spawnem, Robocopa z Terminatorem czy Archiego i Punishera to pierwsze z brzegu przykłady takich spotkań. Również twócy gier zauważyli, że fani uwielbiają taką formę przekazu. Chociaż growe crossovery to najczęściej bijatyki, ot choćby seria Marvel vs Capcom, Super Smash Bros, Fighters Megamix czy King of Fighters (który sam stał się serią, ale zaczynał jako cross postaci z róźnych gier SNK). Ale również świat rpgów który nas najbardziej interesuje otrzymał kilka tytułów spełniających kryteria crossover. Najbardziej znanym crossoverem rpgowym jest chyba Kingdom Hearts, mieszający światy Disneya z postaciami z Final Fantasy i dodający swoją fabułę. Kolejna seria będąca niczym innym jak właśnie crossoverem jest Super Robot Taisen/Wars. Połączenie wielu serii o robotach w formie taktycznego rpga w Japoni doczekało się ogromnej popularności i kilkunastu inkarnacji na wiele sprzętów. Tytułowi który chcę dzisiaj zrecenzować blisko właśnie do SRW. Chodzi o NamcoXCapcom czyli cross dwóch najpotężniejszych japońskich developerów. Czy ta koncepcja miała szansę powodzenia na zachodzie (bo jak wiemy oficjalnie nigdy nie trafiła za ocean czy do Europy)?

Spece od bijatyk
Capcom to mistrzowie bijatyk 2D, kojarzycie Street Fightera może? Namco zaś zasłyneło z bijatyk 3D czyli serii Tekken oraz Soul Calibur. Więc co im do głowy strzeliło by NamcoXCapcom było taktycznym rpgiem? Japończyków jednak trudno zrozumieć. Nazywanie NxC taktycznym rpgiem jest pewnym nadużyciem. Bo tak naprawdę taktyki nie potrzeba stosować. Widok na akcję mamy izometryczny typowy właśnie dla tactical rpg, jednak gdy atakujemy przechodzimy na osobny ekran podobny z rzutu kamery do gier z serii Tales of i tam klepiemy ataki poprzez kombinacje kierunków i przycisku. Żadna filozofia, żadne wyzwanie tak naprawdę. I tak nie przymierzając przez 100 godzin gameplayu. Muszę przyznać, iż ataki są efektowne, do tego dochodzą łączone ataki pomiędzy niektórymi jednostkami czy też coś na wzór bijatykowych super combosów lub rpgowych limit breaków:). Slotów na ataki mamy 4, czyli tyle ile mamy podstawowych kierunków. Wraz z levelami doświadczenia postacie wyuczają się mocniejszych i często bardziej efektownych akcji które możemy w któryś slot wrzucić. Ilość ataków w turze zależna jest od punktów akcji danej postaci, za combosy i trzymanie oponenta w powietrzu można dostać bonusowy atak. Ot i wszystkie niuanse opisałem:D. Jakiś tam ekwipunek się trafi, itemy też są.
Powiecie, no dobra pod kątem systemu jest to prostacka pseudotaktyczna młócka. Więc może fabuła daje radę? Niestety nie daje. Naszym głównym wrogiem jest typowo fanserwisowa kobieta lis Saya nosząca szorty i szczodrze obdarzona przez naturę. Fabuła to paplanina o wielu światach i zacierających się między nimi granicach. A to grozi - niespodzianka oczywiście zagładą wszystkich światów. Dialogi tak naprawdę są miałkie i do niczego nie prowadzą. Pełno jest wątków które tak naprawdę są dalszą paplaniną.

Jest nas wielu
NamcoXCapcom leży pod kątem atrakcyjności rozgrywki (widziałeś pierwszą misję? No to widziałeś też ostatnią), fabuła jest głupia niczym blondynka po lobotomii. A do tego wymaga znajomości co niektórych gier obu firm. Jest jednak jeden element w którym NxC błyszczy. Postacie znaczy się. Jest ich od groma. Są reprezentanci Street Fightera czyli Ryu, Ken, Cammy, Chun Li od Capcomu. Z Tekkena meldują się Jin Kazama, Heichahi Mishima, King czy Kazuya. Namco do boju wystawiło reprezentantów swojej rpgowej serii czyli Tales of w postaci Stahna i Rutee z Tales of Destiny jak i Judasa z Tales of Destiny 2. Znalazło się także miejsce dla KOS-MOS i dwóch innych reprezentantek Xenosagi. Co dziwne, nie wypatrzyłem nikogo z flagowego rpga Capcomu czyli Breath of Fire. Są postacie z Resident Evil, Dino Crisis, Darkstalkers, Soul Calibura, czy też Megamana. Ale też znajdą się bardzo niszowe osobistości z Burning Force, Baraduke, Bravoman czy The Legend of Valkyrie. Kojarzycie coś z tych tytułów? Bo ja nie specjalnie. Wieść gminna niesie że właśnie duża ilość mało znanych postaci przekreśliła szanse na oficjalne wydanie tejże gry w USA. Być może tak, chociaż ja bym obstawiał raczej na to że to po prostu co najwyżej przeciętny tytuł. Ale nie odmówię grze potężnej ilości postaci, a raczej jednostek bo czasami więcej niź jedna postać znajduje się w jednostce. Każda jednostka ma swoje animacje ataków. Do tego w gameplayu jest wiele momentów które dzielą drużynę na mniejsze zespoły. A to daje możliwość sprawdzenia wszystkich w akcji. Przyznam że ten aspekt udał się bez pudła

Pikselki i inne bajerki
Grafika nie jest ładna. Rzut izometryczny kojarzy się z Disgae'ą. Tła są 3D, ale prostackie i ubogie w detale. Postacie są w SD i 2D. W animacjach postacie wyglądają jak miszmasz pomiędzy normalnym wyglądem a SD. No i piksele wtedy walą po oczach. Osobiście grafika w rpgu to dla mnie drugorzędna sprawa. Ale skoro to ja zauważyłem to bardziej wyczuleni estetycznie gracze złapią się za głowę.
Na szczęście oprawa muzyczna wynagradza brzydką grafikę. Utworów jest mnóstwo, w wielu wypadkach bardzo fajne. Wzorem SRW kawałki są bezpośrednio wzięte z gier z których  pochodzą postacie. Ogólnie soundtrack jest świetny, zgrywa się z akcją. Wiele utworów wpada w ucho i nie chce wyjść. A to dobrze świadczy o ost. Duży plus za to. Dodatkowym plusem jest dużo voice actingu w scenkach fabularnych i w trakcie animacji ataków.

Finito
NamcoXCapcom nie zostało wydane w anglojęzycznych krajach. Mnie to wcale nie dziwi. Niszowe postacie moim zdaniem to akurat najmniejszy problem. Potwornie powtarzalne misje, potrafiące trwać nawet i dwie godziny. To jest największa bolączka, czasami odechciewa się grania. Pseudo rozbudowana fabuła również nie zachęca do zagłębienia się w ten tytuł. Szczerze polecić NamcoXCapcom mogę tylko i wyłącznie fanom Super Robot Wars. Spytacie a co z sympatykami firm Capcom i Namco? Nie sądzę by im gra przypadła do gustu. Dlatego że z całym szacunkiem dla NxC nie jest to tytuł kalibru flagowych serii obu firm. A typowy fan Tekkena czy residenta nawet na tą grę nie spojrzy. Przykre, ale prawdziwe. Ale ja osobiście mimo wielu wad bawiłem się nawet nieźle. Dlatego ocenę lekko zawyżam ocenę o jedno oczko.

Plusy
- mnóstwo postaci
- cross dwóch uwielbianych firm
- świetna muzyka

Minusy
- powtarzalny gameplay
- miałka fabuła
- słaba grafika

Ocena 3/5


Astarell
Autor: Astarell
28.11.2008

Wielu z nas marzy o grze gdzie mogliby się zebrać wszyscy bohaterowie z tytułów, które uwielbiamy. Czasem twórcy wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom i tworzą tego typu produkcje potocznie zwane "spin-offami". Nie ma ich wprawdzie zbyt wiele, ale ostatnie zapowiedzi wskazują na zmianę tego stanu rzeczy. Przyjrzyjmy się więc bliżej grze Namco X Capcom, która jest istnym polem walki pomiędzy bohaterami znanymi nam lepiej bądź gorzej z produkcji sygnowanej nazwami tych dwóch firm. Zobaczymy co się dzieje gdy bijatyka łączy się z tactical-jRPGem.

Jak to zwykle bywa najpierw należy wyjaśnić o czym właściwie jest gra. Niestety nie ma co się nastawiać na epicką fabułę, jest ona po prostu pretekstem do odwiedzania kolejnych światów i spotykania nowych postaci. Zaczynamy w Tokio we wczesnych latach XXI wieku gdzie Reiji Arisu oraz Xiaomu - kobieta z lisimi uszami pracują dla korporacji Shinra walcząc z zagrożeniem jakie stanowią różnorakiego rodzaju kreatury wychodzące z innych wymiarów znane nam z gier firm Namco i Capcom. W wyniku pewnych wydarzeń sami jednak trafiają w pułapkę międzywymiarową i muszą odnaleźć drogę do swojego świata, a przy okazji rozprawić się z zabójczynią ojca Reiji'ego, Sayą. Nie będą tego robić sami, pomogą im bohaterowie z wielu znanych bądź nie znanych nam tytułów jak np. Xenosaga, Tales of Destiny, Street Fighter, Tekken, Darkstalker i wielu innych. Każda dołączająca postać ma swoje cele i historię, najczęściej jednak niezbyt ciekawą. Na tym tle wyróżnia się jedynie Jim Kazama z Tekkena. Ogólnie natkniemy się na około 200-cie postaci, a duża część z nich wejdzie w skład naszej armii. Z czasem w ogóle przestajemy zwracać uwagę na fabułę, nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy czytać dialogów, które trzymają nawet wysoki poziom i są przesycone inteligentnym humorem. Co do samych towarzyszy naszej dwójki trzeba stwierdzić, że każdy z nich jest wyjątkowy i ma własną osobowość, z drugiej strony ich natłok nie pozwala nam niestety zżyć się z którymkolwiek. Gra została przetłumaczona przez fanów na język angielski, lecz szczerze mówiąc nie było to konieczne, bo scenariusz jest tu po prostu nieistotny.

Przyczepmy się teraz kolejnej rzeczy, jaką jest oprawa graficzna. Teledyskowo wykonane długie intro daje wielkie nadzieje na fajerwerki i tu srogi zawód. Rozumiem, że Namco chciało byśmy poczuli klimat "oldskulu", ale takiej grafiki zrobionej na odczepnego nie można w ten sposób usprawiedliwiać. Figurki postaci i ich popiersia wyglądają nawet ładnie, ale prezentacja otoczenia i ekran walk wołają o pomstę do nieba. Plansze bitewne są proste i mało urozmaicone (bądź wcale), na szczęście wysoko umieszczona kamera sprawia, iż duża część niedoróbek jest niewidoczna. Ekran walki w zapowiedziach twórców miał przypominać to co widzieliśmy na automatach, lecz jeśli to prawda to chyba tych z początku lat 90-tych - dodatkowo 1/3 widoku zajmuje w tym trybie z pasek z informacjami o naszej i wrogiej postaci, którego na dobrą sprawę mogłoby nie być. No dobra, z czasem przyjdzie się nam do tego przyzwyczaić, a sama grafika zacznie się podobać, lecz spójrzmy prawdzie w oczy tło w postaci prostego obrazka i nasi bohaterowie jakby wycięci z kartki papieru nie są tym czego można by oczekiwać. Lepiej wyglądają efekty naszych combosów i ataków łączonych, chociaż i na tym polu pozostało dużo do zrobienia. Menusy nie są jakoś zapchane detalami, lecz początkowo i tak wydają się być nieczytelne. Szczęśliwie każdy odwiedzany świat znacznie różni się od poprzedniego, więc przynajmniej monotonia nam nie grozi. Powiem tak - styl graficzny gry przypomina komiks bądź kreskówkę, (nie jest to jednak "cell-shading") i ma nawet swój urok, jeśli tylko szczegółowo się nie przyglądamy. Pewien jestem, że i nawet konsola Saturn bez problemu poradziłaby sobie z tą pozycją, zresztą graficznie gra przypomina jeden ze znanych tytułów na tą platformę, a mianowicie Dragon Force.

Całą sytuację ratuję niesamowita warstwa dźwiękowa, jedna z najlepszych jaką słyszałem. Dość powiedzieć że każda(!) jednostka na planszy którą właśnie kierujemy ma swój motyw muzyczny najczęściej pochodzący produkcji do której przynależy. Mamy więc całą bibliotekę melodii począwszy od muzyki klasycznej przez techno, pop, rock, gotyk a nawet metal plus wszystkie formy pośrednie, wszystko to stanowi miód dla uszu. Zero monotonii tylko sama przyjemność słuchania łącznie ze znakomitym pod tym względem intro. Oczywiście nie wszystkie utwory mogą się wszystkim podobać, zresztą to niemożliwe przy takiej ich ilości. Pod część dialogów podłożone są japońskie głosy, po których słychać, że aktorzy poważnie podeszli do swojej roli. Bez kilku wpadek, rzecz jasna się nie obeszło, ale to be znaczenia. Oprawa muzyczna jest tu najważniejszym elementem sprawiającym, że trudno oderwać się od konsoli i należy żałować, iż nie wydano osobnego soundtracku.

Jak wcześniej wspomniałem Namco X Capcom jest połączeniem prostego taktycznego jRPG z typowo automatową bijatyką. Nie ma tu czegoś takiego jak mapa świata, przechodzimy tylko z misji do misji podobnie jak w Zone of Enders na GBA. Rozgrywkę prowadzimy w dwóch trybach. Pierwszy to nic innego jak prosty taktyk nie odbiegający od tego co znamy z innych produkcji. Jedynie system "turowy" zastąpiono "fazowym" przez co mamy pewien wpływ na kolejność ruchu naszych "jednostek". Tutaj należy wspomnieć, że wspomnianą "jednostkę" stanowi często nie jeden lecz para bohaterów mających wspólne statystyki. Wszystkie posiadane skille i przedmioty mogą być użyte tylko przed bezpośrednim starciem. Gdy już do niego dojdzie akcja przenosi się tak jak w serii Fire Emblem na osobny ekran gdzie jak pełnoprawnej bijatyce próbujemy pokonać przeciwnika wykonując serię combosów za pomocą przycisków na padzie. Mamy na to pewien czas w postaci trochę dłuższych sekund zwanych tu "branches" i staramy się wyprowadzić jak największą ilość uderzeń. Opłaca się jak najdłużej utrzymywać wroga w powietrzu, bo za to otrzymujemy dodatkowe bonusy. Wróg może być wrażliwy na pewne i odporny na inne combosy i to samo tyczy się nas. Natomiast obrona przed atakiem jest raczej bierna i sprowadza się do wybrania jej rodzaju bądź kontrataku, który jednak opóźnia nieco następną kolejkę jednostki. Gdy się bronimy możemy wykonywać wskazane ruchy krzyżakiem pada i w razie powodzenia znacznie przyśpieszyć następne swoje wejście do akcji. W pewnych warunkach możemy wykonywać również ataki łączone rażące większą liczbę przeciwników na planszy. Każdy z nich zawsze kończy się śmieszną scenką. Wszystkie walczące strony mają ładujące się pod wpływem zadawanych i otrzymywanych uderzeń paski "speciala" (tego nie trzeba chyba tłumaczyć) i ogłuszenia (stunning). Ogłuszona jednostka nie może podejmować żadnych działań dopóki nie zostanie ponownie zaatakowana. Nasi bohaterowie rozwijają się zgodnie z ustalonym schematem i nie mamy na to żadnego wpływu. To samo tyczy się zdobywanych umiejętności. Istnieje tu coś w rodzaju magii, mającej jednak marginalne znaczenie. Ekwipunek ogranicza się tu do bransolet zwanych "gear" (nosić można max. 4) i paru slotów na środki leczące. Misję w 90% wygrywamy gdy z pola bitwy zniknie wszystko co wykazuje jakiekolwiek oznaki życia, chociaż zdarzają się wyjątki.

Wszystkie jednostki mają pewną ilość punktów AP zużywanych na różnorakie działania tj. atak, ruch itp. Przejście do następnej fazy odnawia ich pewną ilość co decyduje jak będą wchodzić do akcji jednostki nasze i adwersarzy. Mimo że przeciwnik ma zawsze przewagę liczebną, a dodatkowo otrzymuje posiłki pokonanie go nie stanowi problemu. My zresztą też mamy pod swoją komendą sporą liczbę wojaków. Niestety w większości o ich liczbie i rodzaju decyduje gra. Na polu bitwy zawsze panuje tłok, dzięki czemu mam wrażenie, iż uczestniczymy w poważnym starciu a nie w "ustawce" kibiców i to się chwali. Czuć, że kierujemy liczną armią a nie podwórkowym zbiegowiskiem. Pojedyncze starcia często przerywane wstawkami fabularnymi trwają zwykle około godziny i choćby nie wiem jak byśmy się starali szybciej się nie da. Jednych to ucieszy innych oczywiście zmartwi. Misji w grze jest około 45 co daje ponad 60 godzin rozrywki, a i tak w oczy rzuca się fakt braku jakichkolwiek zadań dodatkowych. W przerwach jeśli chcemy korzystamy ze sklepu, nie ma tam jednak nic czego nie da się wywalczyć, więc na dobrą sprawę tego elementu mogłoby nie być. Uzupełniamy też braki w ekwipażu naszych podwładnych i to właściwie już tyle. Podczas rozgrywki możemy zrobić pojedynczy szybki save tak jak w Suikoden Tactics. Jak już wspomniałem opisywana tu produkcja nie stanowi żadnego wyzwania jeśli chodzi o jej poziom trudności.

Zaletą tego produktu jest jego wysoka grywalność. Mimo że w prawie wszystkich aspektach wtórny, po jego ukończeniu miałem wielką satysfakcję i nie dręczyło mnie uczucie straconego czasu. Produkcja Namco posiada w sobie jakąś magię sprawiającą, iż podczas rozgrywki wcale nie myślimy o jej wadach m.in. za sprawą fenomenalnej muzyki. Niestety po ukończeniu nie ma po co wracać do niej ponownie. W grze odnajdą się tylko miłośnicy tytułów spod szyldu Namco bądź Capcom i dla nich z czystym sumieniem wystawiam ocenę 7/10. Pozostali gracze niech ją obniżą o dwa oczka i trzymają się od gry z daleka, bo przecież jest tyle na rynku lepszych produkcji, więc po co macie marnować 60 godzin na opisany tu tytuł.
PS: "X" w tytule czytamy jako "cross".

2 3.5

Obrazki z gry:

Dodane: 01.12.2008, zmiany: 21.11.2013


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.