Tales of Xillia
Wydania
2011()
2013()
Ogólnie
Jeszcze jedna część dłuuugiej serii, przez wielu stawiana w jej ścisłej czołówce.
Widok
izometr
Walka
czas rzeczywisty

RECENZJA

Gatunek JRPG miał ostatnimi czasy nieco gorszą opinię, ze względu na to co serwowano nam w siódmej generacji sprzętu do grania. Mówiono, że gry z tego gatunku są średnie, nijakie, bez pomysłu, nie dość interesujące, a nawet tragiczne.
Taka jest ogólna opinia.
Czy aby na pewno? Czy ja też tak uważam? Czy ta opinia jest czymkolwiek uzasadniona?
Ostatnio ogrywam sobie powoli tytuły z mojej kupki wstydu, a wierzcie mi, jest tego cała masa i po ograniu paru z nich, mógłbym się nawet zgodzić z tym co mówią ludzie, aleee...
Jest pewna rzecz, przez którą się mimo wszystko nie zgodzę z takim szufladkowaniem gatunku.
Grając w Final Fantasy XIII faktycznie można było pomyśleć, że z gatunkiem japońskich gier RPG jest coraz gorzej.
Nie zrozumcie mnie źle, gra mimo wad i tak wydaje mi się ok, ale po serii FF wymagam więcej. Mamy tu w końcu do czynienia z mainstreamową produkcją, która powinna cechować się rozmachem, powinna być interesująca, wciągać historią, mieć dobre postacie i świetny gameplay. Gra miała wszystko, oprócz tego ostatniego (tak, tak, lubię postacie i historię FF XIII). Pod względem grywalności FF XIII nie daje mi jakoś satysfakcji.
Ale co jeśli zabiorę się za gry mniej mainstreamowe? Co znajdę w tym gatunku?
Właściwie to bardzo wiele i właśnie te gry powodują, że nie zgadzam się z tą dość skrajną opinią.
Zawsze jak wyjdzie coś co nas zawiedzie, to w końcu pojawi się coś ciekawego. W tym przypadku też tak jest.
Jeśli nie skupimy się na najgłośniej promowanych grach, to zauważymy ile świetnych tytułów się pojawiło.
Zbyt wiele by je wszystkie wymieniać, ale jedną z tych świetnych gier jest Tales of Xillia.
Cała seria ma już wiele lat i jej twórcy pokazali, że ta, ewidentnie skromniejsza w skali gra, może iść w szranki z molochem jakim jest seria Square Enix i ją pokonać.
Głupio już tak na początku to mówić, ale uważam, że Xillia to jedna z najlepszych części tej długoletniej serii. Nie jestem wstanie stwierdzić czy podoba mi się bardziej od Tales of the Abbys, ale obie mogą dumnie stać obok siebie w mojej personalnej topce gier tego gatunku.

Grę zaczynamy od wyboru jednej z dwóch postaci.

Do wyboru mamy Millę i Jude'a. Wybór postaci wpływa na przedstawioną historię, ponieważ poznajemy ją oczami wybranego bohatera. Gra ogólnie nie zmienia swojej fabuły, ale jeśli jest moment, gdzie drogi naszej ferajny się rozejdą, to w zależności od bohatera, mamy inny segment do przejścia w celu ponownego połączenia drużyny. Grę zalecam przejść 2 razy. Obie drogi ładnie się uzupełniają i powodują, że opowiadana tutaj historia jest jeszcze ciekawsza.

O fabule nie ma co gadać, bo opis tego co się tutaj będzie wyprawiać, można przeczytać na każdej stronce informacyjnej o grach, ale powiem tylko, że jest bardzo dobra, pełna zwrotów akcji i bardzo dobrych dialogów. Gra posiada też fajną gromadkę protagonistów i antagonistów. Obie te grupy mają sensowne motywacje jak i problemy, które będziemy próbować rozwiązać w przeróżnych zadaniach głównych jak i pobocznych. Wątki naszej drużyny jak i drużyny naszych przeciwników, są na tyle fajnie zrealizowane, że pewnie nie raz się zastanowicie, który z nich ma w danej kwestii rację. Niestety, gra nie pozwoli nam wybrać ścieżki którą byśmy chcieli podążyć, a szkoda, bo grając już w kolejną część, widzę, że było to do zrobienia.

Jeśli chodzi o postacie i fabułę, to ten aspekt był dla mnie wielkim problemem w Zestirii.

Zestiria mi się podobała, ale mógłbym o niej powiedzieć, że była "ok". Zupełnie jak "ok" było Final Fantasy XIII. Różnica miedzy tymi zaś jest taka, że jak gameplay w FF XIII był dla mnie ogromnym minusem, to w Zestirii problemem jest fabuła i postacie. Fajny gameplay Zestirii, jest okraszony zwyczajną historią, co mogę przeboleć, ale bohaterowie to inna sprawa. Przez wiele godzin mam się wcielać w postać, której nie umiem jakoś polubić, albo jest mi totalnie obojętna? To już jest problem. W Xilli polubiłem każdego, w Zestirii może tylko połowę.

Wiem co mówię, spędziłem w Zestirii prawie 150 godzin. Gdyby nie fajny gameplay to bym tyle nie wytrzymał. Xillia jest o wiele lepiej napisana, zupełnie inna jakość.

Wyżej wspomniane zadania poboczne, dzielą się na najzwyklejsze typu przynieś-znajdź-pozamiataj, jak i te bardziej personalne. Szkoda tylko, że tych drugich jest mało, bo każde z nich ma przerywniki, dzieją się w nich zdecydowanie ciekawsze rzeczy, oraz rozwijają charakter bohaterów. Dadzą nam wgląd w życie prywatne jak i w przeszłość wszystkich w grupie.

Odblokują też niektóre SKITy, które są bardzo fajna formą budowy relacji pomiędzy naszymi postaciami.

Skitów jest bardzo wiele. Różne rzeczy je odblokowują, od zjedzenia czegoś dobrego, po różne wyżej wspomniane zadania lub zwyczajne chodzenie po mieście. Nie muszę chyba mówić, że takie zabiegi pozwalają nam wczuć się w problemy postaci jak i ich relacje między sobą w nieco wyższym stopniu.

Przejdźmy do oprawy audio-wizualnej.

Gram w tę grę w 2018 i mimo tego, że widziałem już wiele bardzo ładnych gier, ta potrafi się spodobać.

Mamy tutaj  mieszankę grafiki 3d z ręcznie rysowanymi teksturami, tłami w 2D i bardzo przyjemnym chaosem podczas walk w formie efektów specjalnych. Gra nie stoi technologią, zaś bardzo dobrym stylem artystycznym. Uważam, że dobrze postąpili.

Ta mieszanka prezentuje się naprawdę zacnie i ładnie się komplementuje ze stworzonym na potrzeby gry światem. Jest kolorowo, miejscówki bardzo się od siebie różnią i co najważniejsze, twórcy mieli niezłą wyobraźnię tworząc ten świat. Zobaczycie pierwszą lokację gry to będziecie wiedzieć o czym mówię.

Jedyne do czego można się przyczepić, a będzie to tylko czepialstwo, to droga między miastami. Są to małe instancje, które należy przejść by dostać się do miasta lub jakichś podziemi. Nie są złe, bo różnią się od siebie w zależności gdzie się wybieramy, ale zrozumiem jeśli ktoś powie, że są mało interesujące. Tylko kilka z nich się wyróżnia rzeczką, plażą czy bagnami, a tak to mamy tylko zmianę otoczenia w formie koloru, plus-minus parę drzew, tam trochę trawy czy kwiatków. Takie to nieco generyczne.

Tak więc ogólnie pod względem grafiki jest bardzo przyjemnie, ale jest pewna sprawa, którą muszę poruszyć.

Jest to mała wada, dla niektórych nawet wadą to może nie być, ale nie wiedzieć czemu podczas eksploracji gra działa w 30 klatkach, a podczas walki w 60. Walki powinny być super płynne, więc rozumiem, że mamy ich tutaj więcej, to czego nie rozumiem to 30 klatek poza walką. Jak wyżej pisałem, gra nie ma dużego otwartego świata, jest podzielona na wiele małych instancji, a i technologicznie nie jest jakoś szczególnie rozwinięta. Spokojnie można było celować w 60 klatek.

Dlaczego?

Gra działa idealnie dopóki nie zaczniemy walki w formie link encounter. Polega to na tym, że zbieramy na mapie przeciwników, ale nie zaczynamy walki dopóki nie będą blisko siebie. Jak już zbliżymy do siebie wrogów, wbiegamy w nich i mamy walkę z większą grupą przeciwników. Gra lubi wtedy tracić płynność i tutaj można pomyśleć, że optymalizacja leży i mamy ograniczenie klatek, by nic nie zwalniało podczas eksploracji. Ja tak nie sądzę. Klatki tracimy tylko podczas wielkich walk, gdzie mamy tony efektów specjalnych, wiele postaci zadających sobie bez przerwy obrażenia. Podczas biegania po świecie, nie zauważyłem niczego co by mogło obciążyć konsolę w takim stopniu jak nawet zwyczajna walka z jedną grupą przeciwników, a tym bardziej z dwoma lub trzema.

To zwykłe czepialstwo, wiem, cała masa ludzi lubi grać w 30 klatkach, więc to co opisuje będzie minusem tylko dla pewnej grupy ludzi, ja po prostu lubię jak mamy stałe 60 klatek.

Bardzo liczyłem na to, że gra będzie  posiadać obie ścieżki językowe.

Niestety mamy tylko wersję angielską i mam co do niej nieco zastrzeżeń. Jude brzmi dobrze, ale Milla brzmi czasem jak syntezator mowy. Ciężko się tego słucha, szczególnie po tym, jak na YT sprawdziłem jak brzmi jej japoński odpowiednik. W wersji oryginalnej jest świetna, ale żeby nie było idealnie to przyznam, że nie podoba mi się japońska wersja Jude'a. Ogólnie rzecz biorąc, każda postać w obu wersjach ma plusy i minusy. Jedni bardziej mi się podobają w wersji oryginalnej, a drudzy w wersji angielskiej. Myślę, że oba dubbingi są na podobnym poziomie, więc jeśli ominąłeś tą grę z powodu strachu przed złym dubbingiem, to nie ma się czego obawiać.

Zagrałem w wiele gier z serii i w każdej z nich znalazłem co najmniej kilka utworów, które zapadły mi w pamięć. Szczególnie Phantasia i Zestiria, które pod względem muzyki była dla mnie genialne. Niestety Xillia ma muzykę dobrą, ale ma mało utworów zapadających w pamięć. Działa dobrze jako tło i to właśnie te utwory są dobre (kilka z mapy świata jest bardzo przyjemnych), ale reszta w żadnym wypadku się nie wyróżnia. Fajnie by było, jakby podczas najzwyklejszego grindu (a w grze go wiele) grało coś co nie znudzi, albo nawet będzie zagrzewać do dalszej walki. Przypomnijcie sobie co grało podczas walki w Phantasi, FFX czy choćby uwielbianego FFVII to będziecie wiedzieć o co mi chodzi. Tego tutaj brak.

Grind dla większości ludzi jest nudny, trzeba to lubić, a dobra muzyka potrafi ten czas umilić. Przy dobrej muzyce, nawet grind jest przyjemny, a niestety w tej grze muzyka podczas walk (przynajmniej dla mnie) jest naprawdę średnia lub nawet słaba. Jak tu walczyć parę tysięcy walk, skoro nie lubisz utworów jakie przy niej grają?

Jak już mowa o grindzie, to jest go sporo. Jeśli jesteś fanem serii Tales of to przypuszczam, że nigdy ci to nie przeszkadzało. W końcu w każdej grze tej serii mamy go sporo.

Całe szczęście w tej jest to mega przyjemne, wręcz odprężające. Wszystko dzięki systemowi walki i rozwoju postaci. Walka jest bardzo płynna. Łączenie ciosów z atakami magicznymi jest tutaj bardzo intuicyjne i daje dużo satysfakcji. Dobrze wykonane combo jest mięsiste i okraszone toną efektów specjalnych potęgujących wrażenia. Mogłem spędzić przy walce naprawdę dużo czasu i w ogóle się tym nie znudzić. Jeśli będziemy walczyć w trybie link encounter o którym pisałem wyżej, walki stają się dłuższe, i ze względu na długość, oraz ilość przeciwników, mamy tutaj dosłownie mały chaos pełen efektów specjalnych. Nie bójcie się, nie da się w tym chaosie pogubić.

Rozwój postaci też jest przyjemny. Po zdobyciu następnego poziomu doświadczenia, dostajemy punkty GP, te punkty zaś wydajemy na drzewku umiejętności, który ma formę kwiatu Lilli, którą posiada każda z postaci. Wydając punkty możemy wyuczyć się nowych skillów pasywnych, ofensywnych jak i podniesiesz współczynniki postaci. W którym kierunku będziemy chcieli rozwinąć postać, zależy od nas, ale po wglądzie w to co nasza postać nosi, jakimi atakami dysponuje, wiemy, jakie części Lilii rozwijać. Rozwijając Lilię, musimy szukać umiejętności, która wypełni jeden z 3 orbów. Jak uda nam się je odnaleźć i nauczyć, to nasza Lilia kwitnie i daje nam więcej  umiejętności i statystyk do pozyskania. Jak już rozwiniemy Lilię maksymalnie, to stworzy się druga, która da nam jeszcze więcej możliwości do rozwoju naszych bohaterów.

Używanie Lilli jest bardzo intuicyjne i co najważniejsze, efekty rozwoju są widoczne w samej grze. To co wydawało nam się wcześniej niemożliwe do pokonania, po odpowiednim rozwoju, robi się wyraźnie łatwiejsze.

Niestety, im bardziej rozwiniemy postać, tym mniej ważne będzie to co wybierzemy następne. Podczas użytkowania Lilli zastanawiałem się co wybrać gdzieś do poziomu 40. Potem już brałem jak popadnie. Im bardziej rozwinąłem postać, tym gra robiła łatwiejsza.

Niestety taka ta gra już jest. Grindując, w miarę szybko expisz. Więcej expa, wyższy poziom. Wyższy poziom, Lilia się powoli maksuje. O expa tutaj nie trudno, więc do wyżej wspomnianego poziomu szybko dobijesz.

To jest właśnie problem.

Rozwój może i bardzo przyjemny, ale za bardzo ułatwia grę, więc jeśli szukasz wyzwania, to nie tutaj. Grę ogrywałem powoli, spędziłem w niej około 50 godzin przy pierwszym przechodzeniu. Pokonałem wszystko co mogłem, nawet bossów specjalnych i nigdy nie zginąłem. Nawet wyższy poziom trudności nie sprawiał mi większych problemów.

 

Oprócz rozwoju postaci mamy tutaj także rozwój sklepów.

Podnosząc poziom sklepu, dostaniemy możliwość kupna lepszego sprzętu, ogólników typu mikstury leczące czy jedzenia, które dają bonusy w walkach, czy też po walce. Jedząc dania jakie gra oferuje możemy po ukończonej walce mieć bonus do expa, podczas walki większą obronę przed danym żywiołem, czy choćby więcej przedmiotów wylatujących z przeciwników.

Podnoszenie poziomów sklepów jest powiązane z grindem. Walcząc zdobywamy przedmioty, a je możemy przekazać sprzedawcy, by ten je wykorzystał do rozwoju swojego interesu. Każdy ze sklepów wymaga innego typu materiału, jeśli damy odpowiedni, to pasek expa sklepu potrafi zostać pomnożony dwu lub trzykrotnie. Ja osobiście nie lubię czekać, aż dojdę do momentu w grze, by ta w końcu coś z sklepach zmieniła. Tutaj sam sobie zmieniasz zawartość sklepu i naprawdę pochwalam ten pomysł.

Jeśli farmienie jest dla ciebie problemem, to się nie bój. Przechodząc fabułę i tak dużo powalczysz, a przedmioty z walk plus to co znajdziesz porozrzucane na mapie świata, powinno wystarczyć by rozwinąć sklepy, do w miarę przyzwoitego poziomu. Jedyne co może być problemem przez długi czas gry to pieniądze. Dopiero w 4 (ostatnim) rozdziale, farmienie pieniążków ma sens. Wcześniej nagrody są śmiesznie niskie, jedynie bossowie dawali w miarę dobre przychody.

Czytałem wiele opinii na temat tej gry i muszę przyznać, że głosy o tym, że jest bardzo dobra nie są przesadzone. Mimo tych kilku mniejszych wad o których pisałem, bardzo dobrze się bawiłem i z czystym sumieniem zachęcam wszystkich do wypróbowania. Szczególnie fanów gier z serii Tales of. Znajdziecie tutaj jedną z najlepszych jej części.

Cieszy mnie to, że ta gra ma kontynuację. Przyznaję, że mam lekki niedosyt po jej przejściu, a kontynuacja z pewnością mi z tym problemem pomoże :)

  

Na plus:

+ fajna historia

+ przyjemni bohaterowie

+ grafika

+ angielski dubbing jest niezły

+ świetny system walki i rozwoju postaci

 

Na minus:

- niski poziom trudności

- spadki płynności

- muzyka podczas walki

 

MOJA OCENA: 9/10


Autor: 5


Obrazki z gry:
Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3) Tales of Xillia (Playstation 3)
/obrazki kradzione z sieci/

Dodane: 21.11.2013, zmiany: 25.08.2018



Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.