Dungeons & Dragons: Tower of Doom (JAP)

Wydania
1999()
Ogólnie
1999, w tym roku ukazała się w Japonii składanka na Saturna Dungeons & Dragons Collection, wskład której weszły 2 arcadowe gry D&D: Tower of Doom i Shadow over Mystara. Nie są to do końca gry rpg (ok, prawie na pewno wcale a wcale nie są to gry rpg;), ale nawalanki z elementami rpg :) Elementy te to świat, w którym toczy się akcja, oparcie całości na systemie D&D (czyli postacie, przedmioty, przeciwnicy), system expów i levelowanie.
Widok
izometr
Walka
bijatyka/akcja
Recenzje
Venra
Autor: Venra
05.11.2015

Automat kontra konsola
W pierwszej połowie lat 90-tych konsole nie były jeszcze wyznacznikami jakości graficznej. Pecety również dopiero zaczynały przymiarki, do wojny zbrojeń na karty graficzne. Wtedy to w salonach gier można było zasmakować najpłynniejszej rozgrywki wraz z najpiękniejszą grafiką. Dlatego też wiele konwersji z arcade musiało iść na kompromisy w sferze technicznej, aby w ogóle trafić na sprzęty domowe. Dungeons&Dragons jest konwersją dwóch arcade'owych brawlerów, mieszanych z rpg na konsolę Sega Saturn. Trzeba pamiętać, że obie gry, czyli Tower of Doom i Shadows over Mystara, to szczyt możliwości automatowej płyty CPS2. Dwuwymiarowa maestria w pełnej krasie, od mistrzów z Capcom. Wielu może zdziwić fakt wydania gry na Saturna i to w 1999 roku, kiedy już PSX rządził i dzielił. Saturn słynął z generowania 2D, do tego wzmocniony 4MB ram packiem, był w stanie udźwignąć port. Czy potrzebne były kompromisy? Czy gry straciły na konwersji? Zapraszam.

2 w 1
Wspominałem że w kolekcji znajdują się dwie gry. Z racji pewnych różnic pomiędzy nimi w tym akapicie opiszę wspólne cechy a w kolejnych osobno cechy indywidualne.

Oba tytuły oferują świetną, dwuwymiarową oprawę. Scenerie ociekają w detale. Posiadają bardzo dobry scrolling tła oraz sporo elementów animowanych. Animacja postaci, zwłaszcza bohaterów, stoi na poziomie porównywalnym z płytą arcade CPS3, czyli zgodnie uważaną za najlepszą maszynę do generowania 2D, jak i animowania dwuwymiarowych sprite'ów. Naprawdę trzeba to zobaczyć, aby wiedzieć, o co chodzi. Grze towarzyszą symfoniczne utwory, rodem z filmów fantasy. Jakość dźwięku jest przyzwoita. Okazjonalnie pojawiają się sample z mową. Nie ma ich zbyt wiele, ale podkreślam ich obecność.

Obie gry są beat'em up'ami, z mocnym posmakiem rpg. Z realnych statystyk, które mają wpływ na gameplay jest tylko HP. Niby inne się tam podnoszą, jednak z racji braku ekranu statusu nie mamy wglądu w nie. Postacie mogą używać dodatkowych przedmiotów czy magii. Obecne są sklepy, w których możemy uzupełnić zapasy oraz uzdrowić się, słono za to płacąc. Sama rozgrywka jest nieliniowa. Mamy możliwość wyboru drogi w wielu miejscach, co modyfikuje często rozgrywkę. Pojawiają się ukryte sekcje, wymagające obecności dwóch postaci, a co za tym idzie dostępne są w multiplayerze. Jako solo gracz czuję się pokrzywdzony ;). Będąc przy trybie wieloosobowym, w porównaniu z wersją arcade obie gry nie obsługują trybu dla czterech graczy. Kanapowy tryb współpracy jest tylko na dwóch.

Samego czasu rozgrywki starcza na ponad godzinę, przy pojedyńczym przejściu gry. Jednak nieliniowość, sekrety oraz odpowiednio 4 postacie w Tower of Doom i 6 postaci w Shadows of Mystara do wyboru daje dużo zróźnicowania, przy każdym przejściu. Poziom trudności jest wysoki, giętkie palce i małpia zręczność mają największy wpływ na postępy w grze. Nie statystyki i ekwipunek jak zwykle w rpg bywa. Taki to urok gier z rodowodem wprost z salonów gier.

Dungeons&Dragons Tower of Doom
Pierwsza część z dualogii erkejdowych beat'em up'ów od Capcomu. Cztery postacie do wyboru. Klasyki fantasy aż do bólu w postaci: wojownika, krasnoluda, elfki i paladyna. Różnią się w pewnym stopniu, jednak grając jedną postacią, mamy spore pojęcie, jak prowadzi się pozostałych. Fabuła to standard, w którym grupa herosów ma za zadanie pokonać złego Lisza. Poziom trudności wydaje się być odrobinę wyższy niż w sequelu. W systemie walki mamy standardowe ataki combosami, atak z wyskoku, z biegu. Główny wątek jest zróżnicowany w rozwidlenia dróg, jak też różnych oponentów. Posiada przepotężnego, opcjonalnego bossa. Mamy tylko jedno życie, w przeciwieństwie do większości beat'em up'ów. Za to nieskończone kontynuacje. Więc nawet jeśli jesteśmy mega słabi to i tak przejdziemy grę. Cecha odziedziczona z salonu gier, moim zdaniem jednak odbierająca trochę frajdy. Ciekawostką jest zaś iż ekran wyboru postaci Capcom zapożyczył od Dungeon Magic, jak też nieliniową rozgrywkę. W mniejszym stopniu nieliniową niż we wspomnianej grze. W grze obecne są loadingi, jednak w umiarkowanej ilości. Sama gra nie wymaga ram cartu.

Dungeons&Dragons Shadows over Mystara
Sequel który właściwie wszystko robi lepiej niż oryginał. Różnice w ścieżkach są sporo większe, niż tylko głównie kosmetyka z pierwszej części. Do ekipy dołączają złodziejka oraz mag. Każdy ma też drugą wersję w postaci alternatywnego kostiumu. Co pozwala obu graczom na wybór tej samej postaci. System walki został udoskonalony. Każdy ma dodatkowe ciosy specjalne. Postacie różnią się też w wprowadzeniu. Krasnolud dla przykładu ma bardziej dynamiczny skok, mag lepszy dash. Różnice są bardziej ewidentne, niż w pierwszej części. Fabuła, co zaskakujące jest kontynuacją z poprzednika. Z nowymi złymi. Szok ;) Chociaż pojawia się recycling przeciwników, lokacji i bossów nawet. Z jednej strony zrozumiałe, ale jednak wywołuje pewne deja vu. Poziom trudności jest bardziej przystępny. Wynika bardziej z większych możliwości naszej postaci, niż samego ułatwienia gry. Ogólnie wyraźnie lepsza gra, niż poprzednik. Jedynym szkopułem większym niż w prequelu jest większa ilość loadingów. Oraz dłuższy ich czas trwania. Nawet poziomy są poprzerywane ładowaniem danych. Strach pomyśleć, co by było bez ram cartu.

Detal i ogół
Kolekcja została wydana tylko w Japonii, jak wspominałem we wstępie. Kosztowała 7800 yenów czyli przybliżając 250 złotych i zawierała potrzebne do Shadows over Mystara 4mb ram cart. Obecnie kupno tytułu wymaga wydatku około 120 dolarów na ebayu. Spory koszt, plus oczywiście modowany Saturn lub japońska konsola. Więc jest to droga zabawa nie ma się co uszukiwać. Jest jeden dużo tańszy i łatwieszy sposób zagrania w oba tytuły. Legalny ma się rozumieć. Ale o tym w najbliższym czasie :) Obie gry są po japońsku. Ale nie przeszkadza to w graniu. Fabuła i itemy są po japońsku. Jednak również nie przeszkadza to w graniu.

Słów kilka na koniec
Za czasów wydania tej gry, był to jedyny sposób aby w domu zagrać w te dwa tytuły. Przynajmniej oficjalnie. Bo, o ile miałem okazję grać w jedną z gier w salonie, to już przechodziłem je jeszcze u kolegi w co-opie na emulatorze Kawaks. Sam nie posiadałem wtedy jeszcze komputera. Dla posiadaczy Saturnów to pozycja obowiązkowa, ale w cenie do 65$. Powyżej jest to mocno za dużo, na kieszeń zwykłego gracza. Same gry to niemal arcade perfect. No wyłączając obecność loadingów, brak czterech graczy i drobniutkimi różnicami graficznymi. Nie psują one w żadnym razie odbioru. Cóż mogę powiedzieć, warto zagrać jeśli nie tutaj to jest jeszcze inny sposób. Dziękuję za uwagę i do następnego

Moja ocena: 4/5


plusy:
+ dwie gry w jednym
+ niemal doskonała konwersja
+ nieliniowy dynamiczny i zróżnicowany gameplay

minusy:
- dostępność
- loadingi zwłaszcza w Shadows over Mystara
- słabo jako rpg


Obrazki z gry:

Dodane: 06.12.2003, zmiany: 05.11.2015


Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.