Romancing SaGa 3

Wydania
1995()
2000()
Ogólnie
Edna z moich ulubionych SNES-owych gier. Oferuje sporą swobodę, całe mnóstwo bohaterów i można bez znudzenia zagrać w to nawet kilka razy z powodu różnych scenariuszy dla różnych postaci. Przetłumaczone nieoficjalnie na angielski przez fanów.
Widok
izometr
Walka
turówka

RECENZJA

Nie jest niczym nowym, że "business" zabił wiele projektów które mogły okazać się wielkimi grami. Nie jest też niczym odkrywczym, że seria SaGa praktycznie od zawsze padała ofiarą cięć budżetowych. A to w RS1 pojawiła się tylko część planowanych kryształów, a to w SaGa Frontier scenariusz Lute'a został wykastrowany (wychodziło na to że zabija się bez powodu gościa co podwiózł nas za darmo)... Bodaj RS2 i RS3 najmniej się dostało. RS2 miało jedynie "trochę" bugów, a w RS3 zabrakło (poważnego?) szlifu w dialogach. A szkoda... Romancing SaGa 3 doczekała się swego czasu fanowskiego tłumaczenia na angielski. Jakkolwiek nie śmiałbym narzekać, trzeba powiedzieć że Mana Sword (ten co projekt wykonał) angielski czuł... średnio, co dialogom wcale nie pomogło.

Co w tym wszystkim najgorsze, osobiście uważam system rozgrywki szóstej SaGi - bo RS3 jest szóstą odsłoną serii - za najlepszy z tych, z jakimi miałem do czynienia (czyli do SaGa Frontiera 2 włącznie). Otóż na każdą postać składa się zestaw statystyk (stałych), HP/WP/JP oraz zdolności w posługiwaniu się różnymi typami broni. Do tego dochodzą specjalne ataki przypisane grupom oręża, a każda postać ma jeszcze pewne własne skłonności - np. Sharl jest dobry z włóczniami, a Wood - wielkimi mieczami. Walki są turowe i nie ciągną się zbytnio, a trademark SaGi - losowy wzrost umiejętności i "błyskające żarówki" oznaczające poznanie nowej techniki - sprawia, że pakowanie herosów jest naprawdę ciekawe, co jest prawdziwą rzadkością pośród RPG. A jeszcze w RS3 pojawia się całe mnóstwo genialnych mini-pomysłów takich jak tryb "dowódcy" pozwalający na wykonanie efektownych kombosów, walki całych armii, starcie na plecach smoka tudzież smoko-czołgo-pojazdu, czy gra handlowa. Postaci do zrekrutowania jest całe mnóstwo (29!), każda jest wyjątkowa i na swój sposób użyteczna (poza jednym wyjątkiem, usprawiedliwonym zresztą), a poza normalnymi osobami trafi się i twardy bałwan, homar walczący wręcz, wampir czy wróż(ka) płci nieokreślonej. Cała gra jest zresztą bardziej nieliniowa niż niejeden wRPG, bo zastosowanu tu level scaling (dostosowywanie się wrogów do poziomu postaci) i wykonano go doskonale -- dość powiedzieć że potężni wrogowie potężni. Taki Mys Dragon czy Asura potrafi roznieść drużynę bez specjalnego wysiłku - ale za to jakie nagrody czekają zwycięzcę!

W tym miejscu trzeba by powiedzieć o minusach. Dialogi i trzymanie wszystkiego razem... Chociaż każda postać ma swoje - dłuższe czy krótsze - intro, to cała reszta gry jest praktycznie identyczna dla wszystkich (ot, Harid ma swój tajny loch, Katrina nie wróci do Loanne przez dłuższy czas...). Ponadto dialogi są cokolwiek drętwe i mało wyjaśniają - wiele rzeczy fani musieli wyciskać z minimalnych ilości oficjalnych danych i domyślać się samemu. Bo np. fakt że (SPOILER!) Forneus okradł znanego pirata Blacka z młodości poznajemy tak, że przyłącza się do nas staruszek Herman o koszmarnych statsach, a jeśli przeżyje walkę z Forneusem, to nagle pojawia się w jego miejsce młody Black. (END SPOILER). I jak tu się nie zniechęcić... a z większością questów które mogły być klasy "epic" (a jest ich tu trochę, wliczając całkiem zaskakujące zakończenie!...) jest właśnie tak: zabrakło tych kilku linijek tekstu. Niektórzy też nie lubią systemu finansowego RS3: na wrogach można zarobić góra kilka sztuk złota, a najtańsza broń to kilkaset GP (są rzeczy kosztujące 9999)... Z drugiej strony, sporo kasy znajduje się w skrzyniach ,a zarabia się głównie na questach i sprzedawaniu znalezionych, a zbędnych, przedmiotów.

Graficznie RS3 to cream of the crop gdy chodzi o SNESa. Ładne, ręcznie animowane sprite'y, kolorowe tła, wrogowie z mnóstwem detali, czadowe animacje ataków... Z oprawą dźwiękową jest również całkiem dobrze, a kilka spośród wielu kawałków muzycznych jest naprawdę świetne.

I jestem w kropce. Bo mimo wspomnianych wad, RS3 pozostaje grą na SNESa, w którą do dzisiaj zainwestowałem setki godzin i nadal się nie znudziłem (wyczyn, któremu spośród jrpg dorównał chyba tylko pokemon g/s/c). Jeśli jednak ktoś do RS3 przyjdzie po np. Suikodenie może się naprawdę podenerwować i zniechęcić... Chyba jednak dam piątkę, ale wyraźnie ostrzegam: jest to ocena wyłącznie za gameplay, czyli to co w grach z serii SaGa jest najważniejsze.

Plusy:
+grywalność!
+mechanika rozgrywki
+mnóstwo drobnych rzeczy
+wiele postaci
+nieliniowa
+grafika

Minusy:
-niedopracowana...
-drętwe dialogi
-hm... proste inventory?

Moja ocena: 5/5


RECENZJA

Poruszony nagłym uczuciem ratowania kombosa postanowiłem skrobnąć kolejną recenzję. Tym razem to kolejny odgrzewany kotlet, ale kąsek przy tym niezwykle smakowity jakim jest Romancing SAGA 3.

Z poziomu fabuły gierka się nie wyróżnia, ponieważ jak wspomniał kolega w poprzedniej recenzji grę dotknęły cięcia finansowe i fabuła jest jaka jest. Dialogi mówią mniej więcej tyle żeby mniej więcej (bardziej mniej) było wiadomo o co chodzi. Główna ścieżka fabularna brzmi jada, jada zło zostało wygnane 16 lat temu, jada jada idź zniszcz tych złych zanim do końca się pojawią. I to mniej więcej podsumowanie (na końcu dochodzi jeszcze mały twist, ale niewielki), co więcej może okazać się przydatne, po bo wstępie nie wiadomo za bardzo co mamy z wielkim otwartym światem robić. Z drugiej strony mamy bardzo fajnie obmyślone zadania poboczne, które w większości są bardzo ciekawe, ale tez przydałby się szlif w dialogach, których właściwie nie uraczymy.

Przejdźmy do postaci, a tych jest multum, już do wyboru mamy 8 bohaterów (4 bohaterów i 4 bohaterki), z których każdy charakteryzuje się swoimi cechami, które w drobny sposób możemy modyfikować zmieniając klasę i preferencje w używaniu broni. W czasie gry cechy się nie zmieniają, podobnie jak w starych D&D-kach, a podnosić je można tylko poprzez wyekwipowanie jakiegoś przedmiotu! Wbrew pozorom wybór postaci ma bardzo ważne znaczenie dla przebiegu rozgrywki. Jednej z postaci nigdy nie uda nam się zrekrutować jeśli nie będziemy ją grali, inna jako jedyna może zrekrutować jednego bohatera. Jedna parka ma bardzo długi wstęp (I jeśli dziewczyna jest w drużynie, to nie można wziąć jednego zadania), jeden ma swój loch do którego tylko on może wejść; jest też postać która właściwie jest na doczepkę bo nic specjalnego nie jest z nią związane. Oprócz bohaterów będziemy mogli zrekrutować wiele, czasem naprawdę oryginalnych bohaterów. Ale przejdźmy dalej.
Rozwój postaci - nie dostajemy po walce doświadczenia, które przekłada się na poziomu, ale po prostu - czasem dostaniemy podwyższenie żywotności (im więcej jej mamy, tym lepsze potwory wyskakują na nas), manę jak używaliśmy zaklęć, czy punkty służące do wykonywania ataków specjalnych kiedy używaliśmy broni. Oprócz tego czasem podskoczy nam jedna z umiejętności we władaniu daną grupą oręża albo magi.

System walki jest opracowany bardzo fajnie, otóż mamy drużynę ustawioną w wybranej formacji, zależnie od fniej dostajemy różne bonusy (np. najbanalniejsza formacja zwiększa szybkość całej drużyny, a formacja z jednym bohaterem z przodu i resztą z tyłu powoduje, że bohater z przodu będzie przyjmował zdecydowanie więcej ataków przeciwnika, ale bohaterowie z tyłu będą dużo później reagowali w walce). Kolejność jest określana dla każdej postaci indywidualnie, zależnie od jej szybkości, !noszonej zbroi!, czy użytej techniki (wczesne szybkie techniki zadają małe obrażenia, a jest też technika która daje niezłego boosta do obrażeń, mało kosztuje, ale powoduje atak na końcu rundy).

Z technikami wiąże się jedna fajna sprawa, aby się ich nauczyć trzeba po prostu walczyć orężem do którego ta technika jest przyporządkowana, a w walce pojawić się może żaróweczka nad głową postaci i trach - technika nauczona. Szybkość nauki technik zależy od preferencji postaci (niektóre postacie szybko opanowują techniki, niektóre opanowują szybciej techniki związane z danym typem oręża, inne może w ogóle się nie nauczą niektórych technik), rodzaju przeciwnika (na pewnych przeciwnikach możesz się nauczyć niektórych technik), potęgi przeciwnika (im przeciwnik potężniejszy względem ciebie tym lepsze technik można się od niego nauczyć), poziomu we władaniu danym orężem, używanych innych technik (niektóre połączone są w ''sznurki''), używanych broni (niektóre techniki przypisane są do broni), a nawet zależą od tego czy przed chwilą postać nie oberwała silnym atakiem (wtedy większe prawdopodobieństwo że też czymś silnym odpowie). Ogólnie system technik bojowych prezentuje się o wiele lepiej niż system magii. Magia może na początku wydawać się silna, kiedy używa jej bohater posiadający duża zdolności magiczne, ale na końcu i tak magia pozostaje dużo w tyle za niektórymi technikami, chociaż przy niektórych zaklęciach można osiągnąć całkiem ciekawe efekty.

Gra posiada przy tym duża dozę nieliniowości, chociaż może ona okazać się w wielu przypadkach złudna, bo wiele niby pobocznych zadań trzeba i tak wykonać by przejść grę, ale z drugiej niektóre z nich można wykonać na kilka sposobów. Dalej nieliniowość może wydawać się złudna też dlatego, że czasem nie ma po prostu co robić (albo nie wiesz co robić) i pozostaje tylko zwiększanie ilości życia w nadziei, że odblokują się jakieś eventy (ja najczęściej czekałem na odblokowanie Vanguard, by w spokoju zrobić zadania związane z Hermanem). Do tego dochodzą mini gierki i tryb dowódcy wspomniany w poprzedniej recenzji.

Bardzo istotną rzeczą o której nie było wspomniane w recenzji poprzedniej są piękna jak na SNES-a grafika, a co ważniejsze wspaniała oprawa dźwiękowa, niektóre melodie są naprawdę fajne i zapadają w ucho (Podol miasto i głębie zamku, a także doskonały ''Four noble devils").

Podsumowując gra prawie idealna, a to tylko dla tego, że zmarnowano jej tak wspaniały potencjał. Dlatego moja ocena brzmi tylko 4/5. Gra co prawda wciąga, ale zdarzają się w niej chwile bezsensownego nabijanie hp-ków. Tylko czekać i Square może zrobi remake poprawiając to co jest do poprawy (wydali RS1 i chyba mają w planach RS2 na razie).

2 4.5

Obrazki z gry:

Dodane: 23.05.2002, zmiany: 21.11.2013


Komentarze:

Dosyć trudna gra.


[Gość @ 08.01.2016, 20:15]

Dodaj komentarz:

Pytanie kontrolne: kto tu rządzi?




Aby być podpisanym wlasnym nickiem, zarejestruj i zaloguj się na forum.